Mężczyzna podejrzany o przygotowania do wysadzenia bloku w Płocku był niepoczytalny w chwili popełnienia czynu. Tak stwierdzili biegli, którzy badali stan zdrowia psychicznego 47-letniego Krzysztofa P. W mieszkaniu mężczyzny w jednym z bloków w Płocku i na działce, z której korzystał, odkryto niebezpieczne materiały oraz substancje chemiczne mogące posłużyć do wyrobu materiałów wybuchowych.
– Wpłynęła opinia po badaniach psychiatrycznych. Biegli stwierdzili, że podejrzany jest niepoczytalny – powiedziała Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej. Jak podkreśliła, opinia biegłych dotyczy stanu zdrowia w chwili popełniania czynu przez podejrzanego. Powołując się na charakter sprawy oraz dobro prowadzonego śledztwa, odmówiła szczegółowych informacji. Śmigielska-Kowalska dodała, że w ramach postępowania skierowany zostanie wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztu wobec Krzysztofa P. Przyznała też, że po otrzymaniu wszystkich zleconych wcześniej opinii biegłych, także z zakresu chemii i materiałów wybuchowych oraz informatyki, śledczy wystąpią o opinię biegłych z zakresu budownictwa.
Ponad 430 osób ewakuowanych
Śledztwo prowadzone przez płocką Prokuraturę Okręgową ma związek z wydarzeniami z 2019 r. 15 listopada policja ewakuowała na pięć godzin mieszkańców bloku przy ul. Kossobudzkiego w tym mieście, gdzie mieszkał 47-letni Krzysztof P., a także znajdujące się w pobliżu przedszkole i szkołę – w sumie ponad 430 osób. Ewakuację przeprowadzono po odkryciu w mieszkaniu mężczyzny niebezpiecznych materiałów i substancji chemicznych, które mogą służyć do wyrobu materiałów wybuchowych. Podobne substancje zabezpieczono też na działce, z której korzystał Krzysztof P. Śledczy ujawnili również, że w mieszkaniu Krzysztofa P. znajdowała się duża ilość materiałów wybuchowych i były one przygotowane do detonacji.
Areszt na 3 miesiące
Prokuratura Okręgowa w Płocku podała następnie, że na jej wniosek sąd aresztował na trzy miesiące Krzysztofa P. Przedstawiono mu zarzuty nielegalnego gromadzenia materiałów wybuchowych i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach w postaci eksplozji materiałów wybuchowych. W trakcie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do tego zamiaru. Przyznał się natomiast do pierwszego zarzutu, czyli gromadzenia materiałów wybuchowych. Przesłuchiwany Krzysztof P. podał informacje dotyczące miejsc i okoliczności nabywania komponentów do produkcji materiałów wybuchowych, ujawnił także miejsce, gdzie przeprowadzał eksperymenty z tymi materiałami wybuchowymi, a także – Wyjaśnił, że od dłuższego czasu planował popełnienie samobójstwa przy użyciu wyprodukowanych przez siebie materiałów, w tym przy wykorzystaniu nitroglikolu – przekazali śledczy.
Ryzyko wybuchu
Wkrótce po wszczęciu śledztwa prokuratura podała, iż przeprowadzony został eksperyment procesowy z udziałem biegłego z zakresu materiałów wybuchowych. Eksperci potwierdzili, że zabezpieczone substancje stanowiły materiały wybuchowe. Wcześniej – po wywiezieniu materiałów niebezpiecznych z bloku przy ul. Kossobudzkiego w Płocku – przedstawiciele policji podkreślili, że wybuch mieszkania w 11-piętrowym budynku doprowadziłby do tragedii – niewyobrażalnych rozmiarów – mogącej skutkować śmiercią setek osób. Zwrócili przy tym uwagę, że zapobiegły temu wspólne działania ABW oraz policji.
Według wcześniejszych nieoficjalnych informacji, Krzysztof P. mieszkał w bloku przy ul. Kossobudzkiego w Płocku przez długi czas, ukończył studia politechniczne, przy czym zmienił uczelnię, gdyż wcześniej miał studiować na WAT. Jak mówiła jeszcze w listopadzie 2019 r. jedna z osób znająca jego przeszłość, „nie był chemikiem, ale interesował się chemią i miał dużą wiedzę”. Według sąsiadów, jako lokator Krzysztof P. nie stwarzał problemów. Przed zatrzymaniem i aresztowaniem miał pracować w jednej z firm w Warszawie.








