W 7. kolejce Ligi Mistrzów piłkarze ręczni PGE Vive Kielce rozgromili na wyjeździe Mieszkow Brześć 35:26 (15:13). Najwięcej bramek dla kieleckiego zespołu zdobyli Blaż Janc – 8 i Alex Dujszebajew – 7.
Kielczanie przyjechali do Brześcia bez Bisa, Lijewskiego, Kulesza i Jureckiego. Jeśli dodać do tego kontuzję pachwiny Cindrica na początku meczu, osłabienie kieleckiego zespołu było bardzo duże.
Początek spotkania należał do Vive. W 8. po rzucie Alexa Dujszebajewa mistrzowie Polski prowadzili 5:2. Trzybramkową przewagę kielczanie utrzymywali jeszcze w 14., gdy trafił Janc (8:5). Niestety, później cztery gole z rzędu zdobyli gospodarze i to Mieszkow po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszedł na prowadzenie (9:8). Kolejne minuty pojedynku były bardzo wyrównane, a najczęstszym wynikiem na tablicy wyników był remis. Końcówka tej części gry należała do kielczan, którzy znów wypracowali sobie trzybramkową przewagę (15:12). Równo z końcową syreną trafił były zawodnik Vive Djukić i Vive do szatni schodziło prowadząc 15:13.
Na początku drugiej połowy trafił Selvasiuk i Mieszkow przegrywał już tylko jednym golem (14:15). Później, ten mecz miał w zasadzie już tylko jednego aktora. W 36. po golu Alexa Dujszebajewa mistrzowie Polski prowadzili 20:16 i tę przewagę sukcesywnie powiększali. W 44. po bramce ze skrzydła Jachlewskiego kielczanie wygrywali już 27:19 i w zasadzie już w tym momencie było po meczu.
Wcześniej Sime Ivić za uderzenie w twarz A. Dujszebajewa otrzymał czerwoną kartkę i osłabił swój zespół. A Vive w pełni kontrolowało wydarzenia na boisku. Na dwie minuty przed końcem spotkania do pustej bramki (wycofany bramkarz) trafił Angel Fernandez i kielczanie prowadzili już 34:25. Było to najwyższe prowadzenie kielczan. I takim, dziewięciobramkowym prowadzeniem, zakończył się ten pojedynek. Mimo osłabień kadrowych, Vive pokazało, że jest w znakomitej dyspozycji. Ostatecznie, kielczanie pokonali Mieszkow Brześć 35:26.
KOMENTARZE:
– Zagraliśmy konsekwentnie przez całe 60 minut. Twarda obrona i szybkie, skuteczne kontry pozbawiły rywali szans na korzystny rezultat. Trzeba za to pochwalić cały zespół – ocenił skrzydłowy mistrzów Polski Arkadiusz Moryto.
– I bramkarze pomogli, i mieliśmy bardzo dużo przechwytów, graliśmy zwłaszcza w drugiej połowie bardzo dobrze w obronie, więc jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyniku – cieszył się po spotkaniu Mateusz Jachlewski.
– Bardzo dobrze zaczęliśmy mecz. Brześć Musiał nas ciągle gonić i w drugiej połowie nie mieli już sił. Pokazaliśmy charakter zespołu, który nie odpuścił i walczył do końca – komplementował swoją ekipę Talant Dujszebajew.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem