Toalety w kieleckim Urzędzie Miasta przeznaczone dla interesantów zajmują bezdomni. Często piją tam alkohol, zasypiają a co najgorsze pozostawiają po sobie duży bałagan. Urzędnicy przyznają, że problem jest spory- kilka razy dziennie portierzy i strażnicy miejscy muszą interweniować i wypraszać te osoby.
Jak powiedziała Jolanta Soboń kierownik działu administracyjnego w zakładzie obsługi Urzędu Miasta bezdomni przychodzą do ratusza zaraz po otwarciu. Zamykają się w toaletach często na złość załatwią swoje potrzeby na środku pomieszczenia. Z reguły są pod wpływem alkoholu i zasypiają w kabinach.
Kierownik dodaje, że nie ma możliwości zamknięcia łazienek na klucz ponieważ wtedy pretensje mają inni interesanci. – Jest tyle osób twierdzących, że łazienka nie jest nasza, że oni płacą podatki i mają prawo z niej korzystać. Próby zamykania ich nie mają sensu – tłumaczy.
Najbardziej pokrzywdzone są panie sprzątające ratusz. Jak mówią same nie są w stanie poradzić sobie z bezdomnymi. Jeśli nawet zostaną wyproszeni z urzędu wracają po niedługim czasie, wchodząc innym wejściem.
Z kolei zdaniem słuchacza, który poinformował nas o całym zdarzeniu problemu nie zauważają stacjonujący w urzędzie Strażnicy Miejscy. Władysław Kozieł komendant Straży Miejskiej tłumaczy, że faktycznie w ubiegłym tygodniu doszło do sytuacji kiedy jeden z interesantów poprosił strażników o interwencje ponieważ w toalecie znalazł śpiącego bezdomnego. Ci zareagowali a bezdomny został przewieziony do Ośrodka Interwencyjno terapeutycznego przy ulicy Żniwnej. Jednak zdaniem petenta strażnicy powinni również zając się posprzątaniem pozostawionego po nim bałaganu, wtedy strażnicy odmówili.
Wobec jednego z najbardziej aktywnych bezdomnych, w zeszłym roku, strażnicy interweniowali ponad 140 razy. Przy czym i tak nie można wyciągnąć wobec nich żadnych konsekwencji.








