Kieleccy radni zdecydują na najbliższej sesji, czy miasto zawrze umowę na udzielenie linii kredytowej w kwocie 250 mln złotych, z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Skarbnik miasta- Barabara Nowak wyjaśnia, że pożyczki, które miasto będzie mogło zaciągać, zostaną wykorzystane na pokrycie części kosztów własnych, przy realizacji planowanych inwestycji. Chodzi przede wszystkim o zadania współfinansowane z unijnych dotacji.
Najważniejsze z nich, to remont dworca autobusowego i przebudowy dróg w mieście. – 250 milionów złotych to maksymalna kwota, którą w różnych transzach można pożyczyć od banku. Nie jest jednak powiedziane, że będzie potrzeba wykorzystania wszystkich pieniędzy, ponieważ potrzeby mogą być mniejsze – tłumaczy Barbara Nowak.
Zdaniem skarbnik, z podobnych rozwiązań korzystają też inne miasta. Jak mówi, jest to najlepszy sposób na wykorzystanie ostatniej perspektywy budżetowej. Barbara Nowak podkreśla także, że koszty obsługi tego kredytu są bardzo korzystne. Wiążą się z niskim oprocentowaniem i długim okresem spłaty, który wynosi 26 lat. Takich warunków nie może zaproponować żaden bank komercyjny.
Kieleccy radni na razie są oszczędni w opiniach dotyczących linii kredytowej. Jak mówią, dopóki nie zobaczą konkretów, ciężko decydować czy możliwość pozyskiwania takich pieniędzy faktycznie się opłaci. Zdaniem Agaty Wojdy z PO, ważne jest chociażby jak nowe zobowiązania wpłyną na zadłużenie miasta. – Oczywiście mamy świadomość, że EBI proponuje kredyty na atrakcyjniejszych warunkach niż banki komercyjne dlatego jest to propozycja godna przemyślenia- mówi.
Radni podejmą decyzje w tej sprawie podczas sesji, planowanej na 26 stycznia.








