Czy odstąpienie od okupacji sali sejmowej przez posłów Platformy Obywatelskiej kończy kryzys parlamentarny w Polsce? Ten temat zdominował dyskusję w Studiu Politycznym Radia Kielce.
Poseł Artur Gierada stwierdził, że dalszy protest jego partii wpisywałby się w scenariusz, który próbował rozpisać Jarosław Kaczyński, dlatego postanowiono go zakończyć. – Dobrą stroną okupacji sejmu było pokazanie liderowi PiS-u, że nie może bez żadnej reakcji społeczeństwa łamać prawa, ograniczać działań opozycji i dostępu mediów do sali plenarnej – powiedział parlamentarzysta Platformy Obywatelskiej.
Odpowiadając na pytanie, dlaczego protest trwał tak długo Artur Gierada stwierdził, że czekano na zapowiadany powrót mediów. – Jarosław Kaczyński zobaczył, że ludzie mogą wyjść na ulice, mogą mu się przeciwstawić, a to jest jedyna rzecz, której prezes PiS-u się boi. Dlatego tym ludziom, którzy protestowali przed sejmem i w swoich miastach, wyrażając poparcie dla nas chcę podziękować. Ale musimy pamiętać, że Jarosław Kaczyński także odniósł kilka zwycięstw w tym konflikcie, bo widać było, że chce jego eskalacji. Przez kilka tygodni nie chciał rozmawiać z protestującymi. Ponadto udało mu się poróżnić liderów opozycji – dodał poseł PO.
Lider świętokrzyskiej organizacji Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Lipiec przypomniał, że to nie jego partia wywołała kryzys parlamentarny. – Jeśli efektem protestu miała być integracja opozycji, to się jej nie udało. Obowiązkiem posłów jest praca na rzecz Polski, tymczasem okupujący sejm o tym zapomnieli.
Platforma Obywatelska nie potrafi odnaleźć się w roli partii opozycyjnej. Nie ma lepszego przykładu opozycji, niż Prawo i Sprawiedliwość, które za rządów PO nie czyniło Leperiady, nigdy nie blokowało mównicy, ale spotykało się z wyborcami, słuchając ich głosu i tworząc dobry program, dzięki któremu wygrało wybory w 2015 roku – powiedział Krzysztof Lipiec. Dodał, że działania opozycji w sejmie uderzyły w rację stanu, łamały Konstytucję, regulamin sejmu i ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Parlamentarzysta zapowiedział, że skieruje wniosek do prokuratury przeciwko posłom, którzy twierdzą, że przyjęty przez sejm i senat budżet jest nielegalny.
Zdaniem Kazimierza Kotowskiego – rozważania o tym, kto wygrał lub przegrał w proteście sejmowym nie ma sensu. Spór parlamentarny nie przyniósł chluby Polsce, nie powinien nigdy się wydarzyć, pozostawił jedynie skazę na elitach partyjnych – powiedział poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dodał, że teraz nadszedł czas, by przeanalizować wydarzenia w sejmie i przygotować się do następnych posiedzeń. Najważniejszym zadaniem na najbliższą przyszłość jest realizacja programów prospołecznych i ustaw już przyjętych przez parlament – powiedział poseł PSL.
Grzegorz Gajewski z ruchu Kukiz15 stwierdził, że największą stratę w wyniku kryzysu sejmowego ponieśli obywatele. – Z wywołanego przez partie polityczne niepokoju społecznego uczyniono paliwo do kolejnych rozgrywek, ale są również finansowe straty, które wynikają z okupacji sejmu, hamującej normalną pracę parlamentu. Kryzys w ogóle nie powinien zaistnieć, ale jeśli został już wywołany, to powinien zażegnać go marszałek sejmu, a skoro tego nie uczynił, to oznacza, że nie podołał swojej roli – dodał Grzegorz Gajewski. Zaznaczył, że rozsądną i merytoryczną opozycją dla rządzących jest ruch Kukiz15, postulujący za utworzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych, dzięki którym społeczeństwo będzie mogło rozliczać z pracy wybranych przez siebie posłów.



























