Polska pożegnała Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, bohatera powojennego podziemia niepodległościowego, straconego przez komunistyczną bezpiekę. W kościele św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach odbyła się msza pogrzebowa dowódcy V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej.
W uroczystościach pogrzebowych i ostatniej drodze Żołnierza Wyklętego brali udział przedstawiciele kieleckiego ratusza. Sekretarz miasta Janusz Koza podkreślił, że pogrzeb miał wymiar symboliczny. „Był hołdem dla wszystkich Żołnierzy Niezłomnych, także tych z ziemi świętokrzyskiej, którzy walczyli o naszą wolność i niepodległą Polskę” – powiedział Radiu Kielce. Radny Witold Borowiec zwrócił natomiast uwagę, że na pogrzeb Zygmunta Szendzielarza trzeba było czekać ponad 60 lat. „Tak naprawdę dopiero prezydent Lech Kaczyński próbował przywrócić bohaterów tamtych lat na właściwe miejsce w historii. Udział w tych uroczystościach był dla mnie ogromnym przezyciem – stwierdził radny.
W uroczystościach pogrzebowych majora, a od dziś pułkownika, Zygmunta Szendzielarza uczestniczyła jego rodzina, najwyższe władze państwowe i tysiące osób, które stały pod kościołem św. Karola Boromeusza: Poprzez pamięć o bohaterstwie żołnierzy niezłomnych i pogrzebowe uroczystości państwowe przywracamy godność Polsce – powiedział prezydent Andrzej Duda w trakcie mszy. „Panie pułkowniku, spoczywaj w pokoju wreszcie w rodzinnym grobie. Niech się Polska przyśni tobie. Piękna” – powiedział prezydent żegnając bohatera.
Po mszy kondukt pogrzebowy przeszedł na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Zgodnie z wolą rodziny, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” spoczął w mogile, w której została pochowana jego córka Barbara.
Pułkownik Zygmund Szendzielarz został zamordowany w lutym 1951 roku i pochowany w bezimiennej mogile. Jego szczątki odnaleziono dopiero trzy lata temu, w trakcie prac ekshumacyjnych na tak zwanej Łączce na Powązkach.








