Od poniedziałku, aptekarze rozpoczną protest przeciwko ustawie refundacyjnej – poinformowała Naczelna Rada Aptekarska. Codziennie między 13.00, a 14.00, apteki będą nieczynne. Od piątku nie realizują recept ulgowych, na których występują jakiekolwiek błędy formalne, np. gdy lekarz przybił pieczątkę „Refundacja do decyzji NFZ”. Medykamenty można nabyć wówczas z pełną odpłatnością.
Aptekarze protestują przeciwko ponoszeniu przez nich konsekwencji finansowych za sprzedanie leku na podstawie błędnie wypisanej recepty. Iwona Urbańska z apteki „Pigularz” powiedziała Radiu Kielce, że do jej apteki trafia wiele recept z pieczątką: „Refundacja do decyzji NFZ”. W takiej sytuacji, pacjentom proponuje się powtórną wizytę u lekarza, w celu poprawienia recepty, albo zakup leku z pełną odpłatnością.
Iwona Urbańska dodaje, że aptekarze nie chcą sprzedawać medykamentów na podstawie błędnie wypisanych recept, bo zgodnie z nowelizacją ustawy o refundacji leków grożą im za to wysokie kary finansowe oraz zabranie pozwolenia na sprzedaż leków refundowanych. Kary mogą sięgnąć nawet wysokości dwumiesięcznej refundacji. Jeżeli apteka ma refundację rzędu 100 tysięcy złotych, to kara może wynieść na przykład 200 tysięcy złotych.
Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia nie chce komentować tej sprawy. Powiedziała, że nie jest to protest związany z działalnością NFZ, a kwestie sporne pomiędzy aptekarzami, lekarzami i Ministerstwem Zdrowia.
Przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy refundacyjnej zakłada m.in. zniesienie kar dla lekarzy, którzy niewłaściwie wypiszą recepty. Posłowie nie wykreślili jednak przepisów zakładających odpowiedzialność finansową aptekarzy za realizację błędnie wypisanych recept.
Robert Felczak








