Wielu mieszkańców gmin: Masłów, Zagnańsk, Sitkówka-Nowiny i Kielce wciąż nie złożyło oświadczeń o chęci przyłączenia się do nowych sieci kanalizacji i wodociągów. Inwestycja, która ruszy w ciągu najbliższych kilku miesięcy warta jest pół miliarda złotych, ale jak się okazuje, nie wszyscy chcą skorzystać z jej efektów. Najgorzej jest w gminie Masłów, gdzie oświadczenia złożyło tylko 60 procent mieszkańców.
Prezes Wodociągów Kieleckich- Henryk Milcarz powiedział, że do siedziby spółki spływają oświadczenia od mieszkańców, ale okazuje się, że jest ich zbyt mało. Jak wyjaśnił, w gminie Zagnańsk chęć budowy przyłącza do własnego domu wyraziło 90% mieszkańców, ale w gminie Masłów tylko 60, co stanowi już poważny problem. W ocenie Henryka Milcarza może to wynikać z małego zainteresowania mieszkańców, ale również z innych niezrozumiałych powodów
Nieco lepiej jest w Kielcach, ale i tu nie udało się uzyskać 100 procent oświadczeń od mieszkańców, do których doprowadzona będzie nowa sieć- powiedział zastępca prezydenta miasta- Czesław Gruszewski. Jak dodał, po ostatnich apelach i rozmowach prowadzonych przez radnych sytuacja nieco się poprawiła, ale i tak jest kilka osób , które nie chcą zadeklarować, że przyłączą się do sieci.
Pracownicy Wodociągów Kieleckich informują, że w najgorszym wypadku, kiedy oświadczeń od mieszkańców będzie za mało, spółka może stracić część dofinansowania na inwestycję.
Dziś podpisano umowę z inżynierem kontraktu, który nadzorować będzie pierwszy etap, czyli budowę sieci w Sitkówce-Nowinach oraz w kieleckich dzielnicach: Dyminy, Posłowice, Gruchawka i Niewachlów. Każdy z mieszkańców musi sfinansować koszt budowy przyłącza, który w zależności od jego długości wynosi około 5 tysięcy złotych. Właściciele posesji będą mogli później starać się o dotację na pokrycie części kosztów przyłącza.
Michał Michta








