W derbowym spotkaniu 26. kolejki Betclic 3. Ligi Naprzód Jędrzejów rozbił na własnym stadionie Spartę Kazimierza Wielka 7:1 (5:0).
W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był Bartosz Papka, który ustrzelił hat-tricka. Po jednym trafieniu dołożyli Karol Stanek, Michał Opalski, Igor Kośmicki oraz Emil Plesiński. Honorowego gola dla gości strzelił Adam Sendor.
Po końcowym gwizdku trener jędrzejowian Marcin Pluta nie krył zadowolenia przede wszystkim z podejścia swojej drużyny do derbowego starcia.
– Jestem pełen uznania dla swoich zawodników, że potraktowali ten mecz bardzo poważnie. Uczulaliśmy się przed spotkaniem, żeby podejść do niego profesjonalnie i z pełnym szacunkiem do zawodników oraz klubu z Kazimierzy Wielkiej, bo takie mecze często bywają pułapką. Szczególnie pierwsza połowa była bardzo dobra także pod względem wyniku i pokazała, że chłopcy są w stanie utrzymać wysoki standard pracy. Cieszę się, że potwierdziliśmy dobrą dyspozycję z ostatniego czasu – powiedział szkoleniowiec gospodarzy.
Jednym z bohaterów spotkania był kapitan Naprzodu Bartosz Papka, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Jak podkreślał po meczu, kluczowe było mocne wejście w spotkanie.
– Chcieliśmy jak najszybciej dać sygnał rywalom, że nie będzie im tutaj łatwo. Udało się szybko otworzyć wynik i to bardzo nam pomogło. Wiedzieliśmy, o co gramy, bo naszym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Te punkty były nam bardzo potrzebne i cieszymy się, że udało się je zdobyć w takim stylu. Szkoda tylko tej jednej straconej bramki na końcu – podkreślił Bartosz Papka.
Po wysokiej porażce trener Sparty Paweł Czajka przyznał, że rywale byli zespołem wyraźnie lepszym.
– Trzeba pogratulować przeciwnikowi zwycięstwa. Jakość piłkarska i doświadczenie były po stronie Naprzodu. Szybko stracona bramka ustawiła ten mecz, a później było nam bardzo trudno wrócić do gry. Chciałbym też przeprosić naszych kibiców, którzy przez całe 90 minut nas wspierali. Tym bardziej doceniamy ich postawę, bo mimo takiego wyniku byli z nami do końca – zaznaczył trener Sparty.
Podobnie spotkanie ocenił kapitan zespołu z Kazimierzy Wielkiej Maksymilian Krawiec.
– Mam wrażenie, że na pierwszą połowę zostaliśmy w autokarze i w ogóle z niego nie wyszliśmy. Dopiero po przerwie przyszło przebudzenie. Cieszę się, że udało się chociaż trochę obronić honor Sparty. Gdybyśmy od początku grali tak jak w drugiej połowie, ten wynik na pewno nie byłby tak wysoki.
W następnej kolejce w piątek (17 kwietnia) Naprzód zmierzy się w Kielcach z rezerwami Korony, natomiast Sparta dwa dni później podejmie Chełmiankę Chełm.














