Chodzi nie o wojnę z kimś, ale o wojnę o coś – mówił na antenie Radia Kielce poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Gierada. Odniósł się w ten sposób do rozpoczynającej się kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Start przygotowań ogłosił na sobotniej (11 kwietnia) radzie krajowej ugrupowania premier Donald Tusk. W Koalicji Obywatelskiej powołano 10 osób, które mają opracować kampanię.
Pytany, czy zdominuje ją wojna z PiS-em, przewodniczący świętokrzyskiej KO zaznacza, że nie chodzi o wojnę z Prawem i Sprawiedliwością, tylko o pokazanie różnic w wizji Polski.
– Chodzi nie o wojnę z kimś, a przede wszystkim o wojnę o coś. Chcemy, by Polska była silna w silnej UE, żeby była krajem suwerennym. Świat się zmienia. Dziś bycie antyunijnym, a to cechuje Jarosława Kaczyńskiego, Karola Nawrockiego i Przemysława Czarnka, to gra w grę Putina. Władimir Putin chce, żeby Unia Europejska się rozpadła. Wie, że silna Europa to taka, która może mu się przeciwstawić. Dziś nie mamy już świata jednobiegunowego, gdzie USA mogą komuś zapewnić bezpieczeństwo. Są Chiny, Rosja, Indie, Europa, jeśli nie będzie zjednoczona, to może jej w ogóle nie być, bo zostanie przez kogoś podbita. Najbardziej prawdopodobne, że będzie to Rosja, która nie ukrywa swoich imperialnych planów. Wśród menu Rosji jest Polska. Będąc silnymi Polakami możemy też być silnymi Europejczykami. Bez tego może nie być Polski i Europy – ocenia poseł.
Premier mówił w sobotę o piątce Putina, która ma być tożsama z piątką Kaczyńskiego. Wymienił tu m.in. ataki na UE oraz podsycanie niechęci wobec Ukrainy i Niemców, blokowanie pieniędzy europejskich na zbrojenia oraz atak na instytucje państwowe, oceniając, że działania prezesa PiS to współczesna Targowica. Dopytywany, czy zdaniem premiera Kaczyński i PiS naprawdę popierają Putina, poseł Artur Gierada odpowiada:
– To nie jest kwestia popierania czy nie popierania Putina. Ci ludzie po prostu nie lubią Europy i grają w grę Putina. Wiemy, że Rosja działa dosyć sprytnie. Dziś nie ma wątpliwości, że brexit był inspirowany przez Rosjan. W wielu wyborach popierali Orbana na Węgrzech, AfD w Niemczech, czy panią Le Pen we Francji. Tymi metodami oni działają także w Polsce. Czy ktoś robi to z głupoty, z wyrachowania, czy z premedytacją, bo zdradza Polskę, nas to nie obchodzi. Widzimy, że jest to groźne. Musimy z tym walczyć i pokazywać to wyborcom, bo ostatecznie oni będą decydowali, która partia w naszym kraju będzie u steru władzy i w którym kierunku będzie Polskę prowadziła – zaznaczał.
Poseł Artur Gierada przyznaje, że Koalicja Obywatelska jest także otwarta na współpracę przed wyborami z innymi partiami.
– Musimy, grając o tak ważną stawkę, jest sprawą drugorzędną sprawą, czy KO będzie miała 2-3 posłów więcej kosztem PSL. Ważne, by ci ludzie, którzy mają te same wartości i taką samą wizję rozwoju naszego kraju rzeczywiście mieli na to wpływ. Dziś system wyborczy w Polsce jest bezwzględny. Nie osiągniesz progu wyborczego – twoje głosy zupełnie przepadają. Chcemy zjednoczyć wszystkich ludzi, którzy myślą podobnie jak my. Kto wie, czy kolejne wybory nie będą, jak na Węgrzech, niemal na dwie główne partie i wizje – ocenia parlamentarzysta.
Dopytywany, czy jest możliwa jedna szeroka lista: KO, PSL, Polski 2050 i klubu Centrum, poseł potwierdza, że jest taka możliwość.














