„Solidarność” zapowiada 20 maja wielki protest w Warszawie. Jego powodem są 24 postulaty zgłaszane związkowcom na szczeblach regionalnych i ogólnokrajowych.
Pracownicy branżowi i zakładowi główną uwagę zwracają na skutki polityki klimatycznej, a konkretnie na wzrost cen energii elektrycznej – powiedział na antenie Radia Kielce przewodniczący „Solidarności” w regionie świętokrzyskim, Waldemar Bartosz.
– Cena energii elektrycznej w Polsce jest najwyższa w Europie. Co to powoduje? Zanika wręcz konkurencyjność naszych przedsiębiorstw. Skoro energia jest droga, to produkt musi być droższy. Jak produkt jest droższy, przestaje być konkurencyjny. Jeśli przestaje być konkurencyjny, to zakłady albo ograniczają liczbę zatrudnionych, bo mniej produkują, albo wręcz upadają zakłady. Mamy pierwszy przykład w Kielcach. W ubiegłym roku upadłość ogłosił Chemar – wskazał.
Gość Radia Kielce dodał, że jeśli system ETS 2 wejdzie w życie i koszty emisji CO2 wzrosną, to wielu przedsiębiorców przestanie istnieć. Dotyczy to szeroko rozumianego hutnictwa i przemysłu maszynowego, w tym motoryzacyjnego oraz Białego Zagłębia.
– Widzę, że coraz więcej polityków, również na szczeblu europejskim, również tych, którzy dzisiaj tworzą koalicję w Brukseli mówią, że to zabija konkurencyjność przemysłu w całej Europie. Wyprowadzenia niektórych gałęzi przemysłu do Chin, do Ameryki Południowej nic nie daje, bo tam kopcą i kopcić będą, tam nie ma tych ograniczeń, ale tym sposobem wyprowadza się działalność tutaj, z Europy. Tutaj likwiduje się miejsca pracy – mówił.
Waldemar Bartosz dodał, że poprzez protest związkowcy upominają się o dialog społeczny z rządem, ponieważ na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego ani razu nie było premiera i na poziomie ogólnokrajowym ten dialog nie istnieje.
Zapytany o realne zagrożenie likwidacji zakładów pracy w województwie świętokrzyskim, Waldemar Bartosz przyznał, że wypada ono bardzo źle.
– Jesteśmy na przedostatnim miejscu, czyli bezrobocie jest wyższe w naszym województwie o ponad 2 proc. w stosunku do średniego poziomu bezrobocia w kraju. Co ma na to wpływ? Po pierwsze, niewielkie inwestycje w naszym województwie. Gdzie są inwestycje, które budują miejsca pracy? Ja nie widzę. A po drugie, nasze województwo cieszy się z tego, ja też się z tego cieszyłem bardzo, że mamy kilka zakładów, które są zakładami wyjątkowymi. To jest Białe Zagłębie, które faktycznie zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Nie mówię o samych zakładach, ale całej otoczce. Jeśli produkcja w Białym Zagłębiu będzie droższa przy tych cenach energii, to oczywiście, że są zagrożenia miejsca pracy – wskazał.
Gość Radia Kielce dodał, że mamy zakłady, które są unikatowe, jak Siarkopol, gdzie nie ma pieniędzy na kolejny odwiert, żeby dokopać się do kolejnego pokładu siarki, która jak każdy inny mineralny poziom, się wyczerpuje. Jako następny przykład wskazał Hutę Ostrowiec – wielki nowoczesny zakład, w którym wszystko jest elektryczne, co też zagraża miejscom pracy przy rosnących kosztach energii.
Waldemar Bartosz poinformował, że największy skok bezrobocia jest wśród młodych ludzi.
– My się obawiamy – i to już się dzieje – wyludnienia. Młodzi ludzie z naszego województwa uciekają do większych ośrodków, bo tam jest łatwiej. O pracę, o przyszłość. Tak być nie może. I mówimy już o tym kolejny raz – przypomniał.
Gość Radia Kielce dodał, że receptą na uzdrowienie świętokrzyskiego rynku pracy jest rozwój gospodarczy i więcej inwestycji. Wskazał, że inwestorów powinni przyciągać samorządowcy oraz władze centralne. Przypomniał, że mieszka w Jędrzejowie i to właśnie tutaj kilka lat temu władze zorganizowały specjalną strefę ekonomiczną, co pozwoliło stworzyć setki nowych miejsc pracy.










