Politycy w całym kraju komentują wyjazd byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z Węgier do Stanów Zjednoczonych. Koalicja rządowa mówi wprost o ucieczce.
Andrzej Pruś, członek zarządu Województwa Świętokrzyskiego z PiS stwierdził na antenie Radia Kielce, że nie jemu oceniać działania Zbigniewa Ziobry.
– Myślę, że dopóki sprawy związane z takim określeniem, jak praworządność, które w ostatnim czasie zostało troszkę zeszmacone w Polsce, nie będzie naczelnym punktem działania władzy publicznej, to takie rzeczy będą się niestety działy. W aspekcie tego, co się dzieje w kraju z szeroko rozumianym wymiarem sprawiedliwości, to martwi mnie, że nie ma mechanizmów w państwie demokratycznym, które by przeciwdziałały takim praktykom – zwraca uwagę.
Zdaniem Andrzeja Prusia postępowanie Zbigniewa Ziobry nie wpłynie na poparcie wyborcze dla PiS.
– Partia, w której jestem od początku znosiła nie takie potwarze i jakoś dawaliśmy sobie z tym radę. Szczególnie przykry był czas po katastrofie smoleńskiej, kiedy nas walcami rozjeżdżano, a mimo to po kilku latach wygraliśmy wybory parlamentarne. Tak że nie sądzę, żeby prawomyślnym ludziom coś zaszkodziło. Jeżeli zdarzają się osoby, które mają coś na sumieniu, to jest kwestia ich rozliczenia z wyborcami. Ja nie chcę tego oceniać – zakończył polityk.
Na byłym ministrze sprawiedliwości ciąży 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywania stanowiska do działań o charakterze przestępczym. Pod koniec 2025 r., gdy Sejm zgodził się na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Ziobry, a prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości okazało się, że były minister przebywa w Budapeszcie.










