– Gdy miałem dwanaście, może trzynaście lat, zapisałem się z kolegą na kurs tańca, żeby poderwać dziewczynę – wyznał dr Grzegorz Pańtak.
I tak wszystko się zaczęło. Jak wspomina tancerz, choreograf i współzałożyciel Kieleckiego Teatru Tańca, rodzice zawsze go wspierali, a ojciec chciał jedynie, by skończył studia.
– I skończyłem AWF, aby w przyszłości móc zawodowo uczyć ruchu scenicznego – przyznał.
Gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” wspominał, jakie zdziwienie u urzędników wywoływały rozmowy na temat założenia w Kielcach teatru tańca.
– Zanim jednak formalnie doprowadziliśmy z Elżbietą do powstania instytucji trwało to dziewięć lat. Radni czy urzędnicy pytali, czy nie możemy tańczyć po pracy, wieczorami – wspominał z uśmiechem współzałożyciel KTT. – Nie wiedzieli, ile czasu i wysiłku wymaga zawodowy taniec. To, że osiągnęliśmy cel to duża zasługa Elżbiety Pańtak. Ona miała pomysł na funkcjonowanie teatru. Prowadziła swój zespół i zarażała pasją do tańca wszystkich dokoła. Ona też zatrzymała nas w Kielcach, mimo ofert z dużych ośrodków w Polsce i za granicą. I taniec połączył nas nie tylko na scenie. Także w życiu prywatnym – mówił.
– Poza tym zaczynaliśmy w nowoczesnym i nowo oddanym budynku z dużą sceną, który dziś jest siedzibą Kieleckiego Centrum Kultury i Kieleckiego Teatru Tańca. Chcieliśmy – i to się udało – być partnerami dla innych, a nie tylko szukać pracy w Niemczech, czy Francji. Do nas przyjeżdża Berlin, Paryż, Nowy Jork. Pracujemy często z najlepszymi, na przykład Billym Godsonem, tancerzem w zespole Michaela Jacksona. Zresztą to dla mnie Jackson był, jest i będzie wzorem scenicznym. On tańczył jazz! – podkreślił.
Taniec – jak każda dziedzina sztuki – wymaga poświęceń i mozolnej, ciężkiej pracy, aby osiągnąć sukces. Jak tłumaczył artysta, dopiero wtedy można przekraczać granice możliwości własnego ciała.
– Dzięki temu można skoczyć nie dwa, lecz trzy, cztery tury, czyli kręcić się w powietrzu i zmieniać jednocześnie układ nóg. Dzisiaj zrobię już tylko dwa tury – przyznał z uśmiechem.
W programie zdradził, że dla tańca był gotów podejmować ryzyko. Podczas jednego ze spektakli operowych skoczył nawet z siedmiometrowego muru na niewielki materac. Jednocześnie, jako czynny tancerz, unikał jazdy motocyklem. Dziś podróżuje jednak na dwóch kółkach razem z córką Kamilą i grupą pasjonatów motocykli. Rok temu odwiedzili Albanię. Spełnił również jedno ze swoich marzeń, biorąc udział w rajdzie enduro.
Dr Grzegorz Pańtak w szczerej rozmowie powiedział, że przez to, że tyle czasu wspólnie z żoną poświęcili na budowanie teatru, prywatne życie gdzieś zeszło na drugi plan.
– Nie było równowagi między pracą a domem – powiedział.
Po ponad 20 latach zakończył swoją sceniczną karierę taneczną. Dziś realizuje się w zupełnie innej roli: administratora, choreografa, reżysera światła – przyznał w wywiadzie Magdalenie Galas-Klusek i Pawłowi Solarzowi.
Jak podkreślił dr Grzegorz Pańtak – taniec to język, dzięki któremu można komunikować się bez słów na innym poziomie niż werbalnie.



















