Bardzo się cieszę, że wojnę, bitwy i powstania znam tylko z opowieści, historii, tekstów literackich. Cieszę się, że nie doświadczyłam piekła wojny, dramatów życiowych lagrów i łagrów i nie musiałam uciekać przed spadającymi bombami. Cieszę się, że żyję w wolnym kraju, mam kochającą rodzinę, spokój na emeryturze, a słowo wolność ma dla mnie zupełnie inny wymiar!
Ale pamiętam bardzo dokładnie swoją maturę i studniówkę, która przypadała w stanie wojennym. To był naprawdę trudny czas i chyba nie do końca dla mnie zrozumiały. Dzień 13 grudnia 1981 roku zapamiętam – na pewno – na zawsze! Razem z grupą znajomych uczestniczyliśmy rok później w wyjątkowej mszy w katedrze i manifestacji przed kościołem, przy mocnym otoczeniu uliczek przez ZOMO. Nie zapomnę tego dreszczyku, a potem szybkich ucieczek, by nie dostać się w ręce uzbrojonej i zmechanizowanej milicji… Mnie się udało uciec, ale byli i mniej szczęśliwi – poza uderzeniami od pałek, spędzili jakiś czas w zamknięciu. A przecież chcieliśmy tylko głośno powiedzieć, że wolność każdy z nas ma zagwarantowaną konstytucyjnie!!!
Zawsze uczestniczyłam w ważnych wydarzeniach, określających niezależność naszej ojczyzny i cieszył mnie wolny łopot flagi naszego kraju. Pamiętam słowa Pietrzaka „Aby Polska była Polską”. Pamiętam też słowa Tuwima z poematu „Kwiaty polskie”:
„Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone”.
Ten fragment MODLITWY to wyjątkowe słowa, które są również tęsknotą za tym, co mądre, sprawiedliwe i powinno być wolne. A przecież nie zawsze tak było! Literatura nie pamięta o tym, co fałszowano, przekręcano, zmieniano znaczenie. Nikt chyba bardziej dobitnie niż Tuwim, (i Miłosz „Który skrzywdziłeś”) nie oddał przesłania w słowach:
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość”.
Człowiek wolny ma powody do radości. Niestety, nie wszyscy mogą tak powiedzieć o sobie. Przemiany, które dokonały się w Polsce, to ogromny skok w zupełnie nową przyszłość, a my – Polacy – byliśmy, jesteśmy i najprawdopodobniej będziemy z tego bardzo dumni. Ale do tego zawsze potrzebne są pewne warunki, nasze podejście do wielu spraw, lojalność, prawość, i uczciwość. Tak pojmuję wolność współcześnie – mam prawo do wyboru i to jest mój przywilej. Ale powinnam wybierać mądrze, rozsądnie i zgodnie z własnym sumieniem. Po to, by nie żałować, po to, być dumną z własnych wyborów, które powinny przynieść korzyści i przyczynić się do rozwoju naszego kraju, naszej ojczyzny! Przemiany w 1989 r. przyniosły kluczowe wydarzenia, które już na zawsze zmieniły oblicze Polski. Słowo SOLIDARNOŚĆ nabrało nowego znaczenia, a pierwsze wolne wybory uwolniły nas z kajdan. Rzeczpospolita Polska przywróciła wiarę ludziom, a korona w godle państwowym zaświeciła nowym blaskiem. Sporo się wtedy wydarzyło w moim młodym życiu. Po zakończonych studiach i obronie pracy założyłam rodzinę i wcale nie było łatwo – podwyżki, kolejki, próby kupienia AGD i zapisy na pralki, telewizory, lodówki – te wydarzenia powracają w opowieściach rodzinnych i często wywołują uśmiech, a nam wtedy do śmiechu nie było…Chcąc kupić kawałek szynki na święta, schab na niedzielny obiad należało to „wystać”, czasami w bardzo długich kolejkach. Dziś nie ma z tym problemu, jesteśmy zarzucani mnogością i różnorodnością towarów i często zapominamy, jakim stało się to kosztem. To, czego mi brakuje we współczesnym świecie, to brak szacunku i poważania oraz autorytetu, jakim powinniśmy być dla młodych pokoleń. Kto ich tego nauczy, jeśli nie my? Kto pomoże zrozumieć, dlaczego Zośka, Alek i Rudy potrafili pięknie żyć i pięknie umierać? Dlaczego braterstwo i służba tak pięknie wpisały się w opowieść reportażową „Kamienie na szaniec”? Jest jeszcze wiele takich pytań, które powinniśmy sobie stawiać, by nie zapomnieć o naszym człowieczeństwie! Piosenka, którą śpiewa zespół „Chłopcy z Placu Broni” – KOCHAM WOLNOŚĆ” – to doskonałe przesłanie tego konkursu:
„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem…”
A ja dodam jeszcze od siebie, że w uszach dźwięczą mi słowa Adama Asnyka, które powtarzała mi moja Mama (znała cały tekst na pamięć!):
„Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
choć macie sami doskonalsze wznieść,
na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
i miłość ludzka stoi tam na straży,
i wy winniście im cześć”.
Słowa te towarzyszą mi do dziś zawsze traktuję je z pokorą…
Beata Zdybiowska
Emerytowana nauczycielka (35 lat nieprzerwanej pracy), miłośniczka frazeologii, przysłów, sentencji i aforyzmów. Spełniona żona, matka i babcia trzech muszkieterów: Adasia, Maksia i Julisia. Zapalona miłośniczka kwiatów, książek i … pływania skuterem wodnym. Autorka wielu tekstów okolicznościowych zebranych w tomiku KWIATKI BEATKI. Uwielbia piec i gotować. Dom przystanią być powinien i tego się trzeba trzymać.

