poniedziałek, 8 czerwca 2026
101,4 MHz | 90,4 Kielce | 100,00 MHz Włoszczowa  dab logo M10D 215,072 MHz                    Zadzwoń do studia 41 200 20 20          
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Kielce
  • REGION
    • ŚWIĘTOKRZYSKIE
    • KIELCE
    • BUSKO-ZDRÓJ
    • JĘDRZEJÓW
    • KAZIMIERZA WIELKA
    • KOŃSKIE
    • OPATÓW
    • OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI
    • PIŃCZÓW
    • SANDOMIERZ
    • SKARŻYSKO-KAMIENNA
    • STARACHOWICE
    • STASZÓW
    • WŁOSZCZOWA
  • KRAJ / ŚWIAT
  • SPORT
    • WIADOMOŚCI SPORTOWE
    • INDUSTRIA KIELCE
    • KORONA KIELCE
  • KULTURA
    • WIADOMOŚCI
    • RECENZJE RADIA KIELCE
    • REPORTAŻ W RADIU KIELCE
  • CO NA DROGACH
  • ZDROWIE
  • MULTIMEDIA
    • ZDJĘCIA
    • GALERIA KUBALSKI & TASZŁOW
    • PODCASTY
    • WIDEO
  • POGODA
  • PORTALE RADIA KIELCE
    • CENTRUM EDUKACJI MEDIALNEJ
    • FOLK RADIO
    • PODCASTY
    • PROJEKT PRACA
    • WIELKA LITERATURA W CYFROWYM ŚWIECIE
  • O NAS
    • RAMÓWKA
    • AUDYCJE RADIA KIELCE
    • KONTAKT
    • CZERWONA LINIA RADIA KIELCE
    • LUDZIE RADIA KIELCE
    • STUDIO GRAM
    • PATRONAT MEDIALNY RADIA KIELCE
    • HISTORIA POLSKIEGO RADIA KIELCE
    • ABONAMENT RTV
    • POLITYKA PRYWATNOŚCI
    • REGULAMIN KONKURSÓW ANTENOWYCH
    • STANDARDY OCHRONY MAŁOLETNICH
    • WARUNKI KORZYSTANIA
    • ZASADY KAMPANII SPOŁECZNYCH
    • BIP
Radio Kielce
  • REGION
    • ŚWIĘTOKRZYSKIE
    • KIELCE
    • BUSKO-ZDRÓJ
    • JĘDRZEJÓW
    • KAZIMIERZA WIELKA
    • KOŃSKIE
    • OPATÓW
    • OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI
    • PIŃCZÓW
    • SANDOMIERZ
    • SKARŻYSKO-KAMIENNA
    • STARACHOWICE
    • STASZÓW
    • WŁOSZCZOWA
  • KRAJ / ŚWIAT
  • SPORT
    • WIADOMOŚCI SPORTOWE
    • INDUSTRIA KIELCE
    • KORONA KIELCE
  • KULTURA
    • WIADOMOŚCI
    • RECENZJE RADIA KIELCE
    • REPORTAŻ W RADIU KIELCE
  • CO NA DROGACH
  • ZDROWIE
  • MULTIMEDIA
    • ZDJĘCIA
    • GALERIA KUBALSKI & TASZŁOW
    • PODCASTY
    • WIDEO
  • POGODA
  • PORTALE RADIA KIELCE
    • CENTRUM EDUKACJI MEDIALNEJ
    • FOLK RADIO
    • PODCASTY
    • PROJEKT PRACA
    • WIELKA LITERATURA W CYFROWYM ŚWIECIE
  • O NAS
    • RAMÓWKA
    • AUDYCJE RADIA KIELCE
    • KONTAKT
    • CZERWONA LINIA RADIA KIELCE
    • LUDZIE RADIA KIELCE
    • STUDIO GRAM
    • PATRONAT MEDIALNY RADIA KIELCE
    • HISTORIA POLSKIEGO RADIA KIELCE
    • ABONAMENT RTV
    • POLITYKA PRYWATNOŚCI
    • REGULAMIN KONKURSÓW ANTENOWYCH
    • STANDARDY OCHRONY MAŁOLETNICH
    • WARUNKI KORZYSTANIA
    • ZASADY KAMPANII SPOŁECZNYCH
    • BIP
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Kielce
KONKURS LITERACKI „WOLNOŚĆ KOCHAM I ROZUMIEM”

„W samo południe”

autor: Agata Niebudek-Śmiech

– Mądrze gada ten Alfred!
– Za to ty tatku gadasz głupio!
– A niby czemu?
– A bo mądrze to gada tylko Lechu!
Był 30 listopada 1988 r. Za oknem panował zmrok, przystawiłem twarz do szyby. Ani żywego ducha, ruchliwa o tej porze ulica Buczka świeciła pustkami, tak jakby wszystkich wymiotło na oglądanie brazylijskiego serialu „W kamiennym kręgu”. Tymczasem to nie był film, to było życie.
Pokój wypełnił się tubalnymi głosami dwóch mężczyzn – jednego w jasnej marynarce szefa OPZZ – Alfreda Miodowicza, drugiego z charakterystycznym wąsem i Matką Boską Częstochowską w klapie marynarki – przewodniczącego NSZZ „Solidarność” – Lecha Wałęsy.
– Posuwamy się na piechotę, gdy inni odjeżdżają samochodami – grzmiał ten drugi,
a pierwszy sypał frazesami, które wywoływały we mnie salwy śmiechu.
– Cóż tak rechoczesz? – ojciec nie krył irytacji. Mama próbowała rozładować napiętą atmosferę:
– Może przełączymy na dwójkę. Dają włoską operę „Pajace” – wydusiła nieśmiało, odkładając na bok egzemplarz „Słowa Ludu”.
– Pajaca to mamy tutaj na żywo – odparłem nie spuszczając oczu z monitora Helisa. Ojciec zacisnął usta i nic nie odpowiedział. Denerwowało mnie, że nie widzi nadciągającego huraganu, który prędzej czy później pochłonie ten parszywy PRL-owski świat.
Mój ojciec – robotnik z kieleckiej „Iskry” wyszedł z potwornej biedy i prawie każdego dnia wspominał rozlatujące się, pełne szczurów, baraki na obrzeżach Plant, w których przyszło mu żyć z rodzicami. W szkole ze wstydu jadł pod stołem chleb polany jakimś tłuszczem
i posypany solą, a jego edukacja skończyła się w chwili, gdy w domu zabrakło pieniędzy na buty. PRL dał mu szansę, dał pracę, mieszkanie z wodą z kranu i elektrycznością. Ot, taka nasza mała stabilizacja. Lepsza niż wszystko inne. Kartki na mięso? Cóż, przejściowe trudności. Zabici w Stoczni Gdańskiej? Żal chłopów, ale trzeba było spokojnie rozmawiać
z władzą. Stan wojenny? Zło konieczne, bo Ruscy by przecież wkroczyli z czołgami. Tylko zabicia ks. Jerzego Popiełuszki jakoś nie mógł sobie wytłumaczyć i o to miał do władzy nieutulony żal.
Kochałem ojca. Był dobrym, łagodnym i pracowitym mężczyzną, który nigdy o nikim nie mówił źle. Pracował ciężko przy tłoczeniu łożysk w ogromnej przeszklonej hali, która latem nagrzewała się niemiłosiernie. Nie skarżył się, nie oczekiwał od życia niczego wielkiego i jak dziecko cieszył się, gdy rada zakładowa przyznała mu wczasy w Niechorzu.
Każdego dnia tuż po obiedzie ucinał sobie drzemkę, patrzyłem wtedy na niego z czułością
i odnajdywałem w zarysie jego nosa, podbródka i wystających kości policzkowych samego siebie. Jaki będę za trzydzieści, czterdzieści lat? Czy też, tak jak mój ojciec, będę sprzeczał się dziećmi o politykę?
Czy debata Miodowicz-Wałęsa, która – jak potem przeczytałem – zgromadziła przed telewizorami 20 milionów widzów – dała początek temu huraganowi? Dla mnie fakt, że szef nielegalnego związku zawodowego, występuje w telewizji i jak równy z równym dyskutuje
z aparatczykiem, był czymś niewyobrażalnym.
– W „Słowie Ludu” jest wywiad z Miodowiczem – następnego dnia mama wkroczyła do pokoju z rozłożoną płachtą gazety.
– I co tam ciekawego mówi? – zagadnął tata.
– Nikt przecież nie zaprzeczy, że w naszym kraju postępuje demokratyzacja, zmieniają się realia ekonomiczne – mama czytała bez większego przekonania.
Miałem wówczas niewiele ponad dwadzieścia lat, studiowałem prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w akademiku mieszkałem z dwoma wiecznymi studentami, którzy – jak podejrzewałem – nie pamiętali, na którym obecnie są roku, bo całą energię poświęcali na pracę konspiracyjną. Na czym ona polegała, nie bardzo wiedziałem, bo nie zdradzali szczegółów, dość powiedzieć, że nosili wyciągnięte swetry i brody. To oni zabierali mnie na demonstracje, które rozlewały się po Krakowie, to od nich dowiedziałem się o zbrodniach Sowietów i jak dziecko płakałem, gdy czytali mi wiersz Mariana Hemara „Katyń”.
– Mówiłem ci synek, że mądrze gada – głos ojca wyrwał mnie z zamyślenia. Jego spojrzenie było łagodne i miękkie, tak jakby za wszelką cenę potrzebował potwierdzenia. W tej właśnie chwili wydał mi się zagubiony i nie miałem sumienia wdawać się z nim w kolejną dyskusję
o wyższości Wałęsy nad Miodowiczem.
– Nie jestem tatko taki pewny – burknąłem jedynie. – A zresztą, chodź, strzelimy partyjkę remika.
W lutym następnego roku ruszył Okrągły Stół, którego obrady przypadły akurat na czas sesji egzaminacyjnej. Ustawialiśmy na stole turystyczny telewizor, którego ekran śnieżył i dygotał, więc mało co było na nim widać. W przerwach w szlifowaniu prawa karnego próbowaliśmy wyłapać jakieś okruchy, dowiedzieć się, czy udało się coś wynegocjować, czy czerwoni ugną się pod naporem oczekiwań Polaków, a Urban przestanie łgać.
W tamtym czasie wydawało nam się, że na naszych oczach w Polsce dochodzi do jakiegoś kopernikańskiego przewrotu, dziś wiem, że droga do wolności była jeszcze daleka.
Ale z drugiej strony, czy ona kiedykolwiek ma swój kres? Bo przecież nawet jeśli docierasz do jakiejś mety, to prędzej czy później wyłoni się kolejny przystanek i nowy kawałek do przemaszerowania. Takie jest życie.
Rozpoczęty mocnym przytupem rok 1989 r. pędził do przodu bez opamiętania. Po lutym przyszedł marzec i kwiecień, okrągły stół zakończył obrady, fundując Polakom pierwsze – jak to określano – częściowo wolne wybory. Krakowski maj był niespokojny. Rodzice przestrzegali mnie, żebym nie władował się w jakieś kłopoty.
– Synu skup się na nauce. Bez dyplomu nie zwojujesz świata. W osiemdziesiątym roku też wydawało się, że wszystko się zmieni, a zamiast tego był stan wojenny, ludzi wyrzucano
z pracy i wsadzano za kratki. Nie ma co szaleć. Teraz może być podobnie – krótki karnawał
i długi post – przestrzegał ojciec, gdy swoją syrenką odwoził mnie na pociąg. Zaparkował tuż przy dworcu, a ja chwyciłem plecak, spojrzałem na niego zadziornie i skwitowałem:
 – Trzymaj się tatku, będzie dobrze. To nie rok osiemdziesiąty, dziwne, że tego nie zauważyłeś.
Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem na peron, gdzie kłębił się już tłum podróżnych. Szkoda, że nie przytuliłem go wtedy i nie powiedziałem, że go kocham. Szkoda…
W połowie maja pobiegłem do Dominikanów na mszę świętą i manifestację upamiętniającą zamordowanego przez SB Stanisława Pyjasa. Ubrany na czarno tłum przeszedł w milczeniu na ulicę Szewską, gdzie znaleziono jego ciało. Dzień później nie było już tak spokojnie.
W samo południe zebraliśmy się pod konsulatem radzieckim skandując Sowieci do domu! Ktoś dał hasło, by obrzucić budynek monetami. Wyszperałem w kieszeni jakiś bilon
i cisnąłem z całych sił.
– To na bilet! – krzyknąłem, a inni zawtórowali.
– Soviet go home! Soviet no future! – skandowaliśmy. Otoczył nas kordon milicji i ZOMO.
W ruch poszły kamienie, na które mundurowi odpowiedzieli armatkami wodnymi. Ruszyliśmy ławą w ich stronę, ktoś pchnął mnie na ziemię, przydeptał buciorem, a potem brutalnie podniósł i zaciągnął do suki.
Noc spędziłem na dołku. Poturbowany, poniżony i wystraszony. Następnego dnia w samo południe mnie i kilkunastu innych demonstrantów wypuszczono na wolność. Nie czułem radości. Czułem strach. Po raz pierwszy pomyślałem, że może jednak ojciec miał rację, że to wszystko – te zaplanowane na czerwiec wybory – to kolejne komusze oszustwo. Bo jakże to – mówią o reformach, a ZOMO, jak gdyby nigdy nic, pałuje nas bezkarnie.
W tym samym momencie, w to samo południe karetka na sygnale zabrała mojego ojca do szpitala. Zawał. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Kartka z rozpaczliwą informacją od mamy czekała na mnie w akademiku.
Po tych dniach pozostało mi mroczne wspomnienie szpitala, zapachu lęku, który snuł się po korytarzach i bijącego ze strachu serca. Ojciec dochodził do siebie powoli, jego przezroczysta jak pergamin skóra długo nie chciała się zaróżowić, dużo spał, przejście szpitalnym korytarzem było dla niego wielkim wysiłkiem. Wpadałem do Krakowa na zaliczenia i szybko wracałem do Kielc, by jak najdłużej być przy nim.
– Jak tam na mieście? Gorąco? – dopytywał.
– Zależy o co pytasz tatku, o pogodę czy politykę – przekomarzałem się. Pewnego dnia zerwałem z muru słynny plakat z Garym Cooperem z westernu Freda Zimmermana, na którym szeryf, na tle napisu Solidarność, kroczył z kartką wyborczą w dłoni zamiast rewolweru. Poniżej widniał napis: W SAMO POŁUDNIE. 4 CZERWCA 1989 r.
– Komuchu, co robisz? – żachnęła się jakaś kobieta. Chciałem jej wytłumaczyć, że to dla chorego ojca, ale machnąłem ręką i pobiegłem w stronę szpitala na Czarnowa. Tacie plakat  bardzo się podobał, uwielbiał westerny, a ten z Cooperem pamiętał dobrze.
– Osamotniony szeryf przeciwko grupie bandziorów. I ten tykający zegar, który bezlitośnie odmierza czas – uśmiechał się.
W samo południe, 4 czerwca ubrani w białe kitle członkowie komisji wyborczej przeszli
z urną po szpitalnych salach. Kątem oka próbowałem odczytać, jakie nazwiska zostawia nieprzekreślone mój ojciec. Stanisław Żak, chyba Michał Chałoński… Więcej nie zdołałem dojrzeć.
Dwa tygodnie później, tuż po drugiej turze wyborów, mój ojciec wyszedł ze szpitala. Zwyciężył, choć wciąż był słaby i blady. Zwyciężył, tak jak zwyciężyła „Solidarność”. Lato mijało powoli, ojciec nabierał sił, ale o powrocie do pracy – przynajmniej na razie – nie było mowy. W połowie września szykowałem się do wyjazdu w góry z kumplami. Sznurowałem plecak, gdy nagle usłyszałem krzyk mamy:
– O Boże, zemdlał!
Zamarłem, wbiegłem do pokoju. Ojciec, jak gdyby nigdy nic, siedział w fotelu i wpatrywał się w telewizor.
– Kto? – zapytałem.
– Premier Mazowiecki – wyjaśnił. Telewizja przerwała transmisję expose nowego szefa rządu. Pół godziny później mężczyzna znów pojawił się na mównicy. Zmęczony, z podkrążonymi oczami i zapadniętymi policzkami.
 – Z moim zdrowiem jest jak z polską gospodarką – dostało zadyszki – zażartował premier.
– Ja po zawale, Mazowiecki ze słabym sercem. Nie wróżę dobrze naszej Polsce – ojciec pokręcił  głową. Objąłem go mocno i pocałowałem w policzek.
– Będzie dobrze tatku! A teraz spadam, bo już południe i kumple czekają.

Agata Niebudek-Śmiech

Rodowita kielczanka, tu mieszka i pracuje. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez wiele lat związana była z kieleckimi mediami (m.in. Gazetą Kielecką oraz Echem Dnia), pracowała także w świętokrzyskich samorządach jako rzecznik prasowy oraz specjalista do spraw promocji. Pisanie traktuje jako wielką pasję, ma na swoim koncie kilkanaście nagród w konkursach literackich. W wolnych chwilach czyta, uwielbia spacery ze swoim psem oraz podróże.


Konkurs „Wolność kocham i rozumiem”

RÓŻNE

„Czerwiec ‘89”

2026-06-03
RÓŻNE

„W samo południe”

2026-06-03
RÓŻNE

„Bo wolność to brak strachu…”

2026-06-03
Pokaż więcej
Organizatorem konkursu „Wolność kocham i rozumiem” jest wojewoda świętokrzyski, a partnerami Kuratorium Oświaty w Kielcach oraz Polskie Radio Kielce.

Tagi: konkurs literackiKonkurs literacki „Wolność kocham i rozumiem”Radio Kielcekonkurs
Udostępnij na FacebookUdostępnij na TwitterEmail

AKTUALNOŚCI

  • ŚWIĘTOKRZYSKIE
  • KRAJ / ŚWIAT
  • SPORT
  • KULTURA
  • ZDROWIE
  • CO NA DROGACH
  • STREFA MUNDURU
  • GALERIE ZDJĘĆ
  • WIDEO
  • POGODA

WIADOMOŚCI LOKALNE

  • KIELCE
  • BUSKO-ZDRÓJ
  • JĘDRZEJÓW
  • KAZIMIERZA-WIELKA
  • KOŃSKIE
  • OPATÓW
  • OSTROWIEC-ŚWIĘTOKRZYSKI
  • PIŃCZÓW
  • SANDOMIERZ
  • SKARŻYSKO-KAMIENNA
  • STARACHOWICE
  • STASZÓW
  • WŁOSZCZOWA

RADIO KIELCE

  • RAMÓWKA
  • AUDYCJE RADIA KIELCE
  • KONTAKT
  • LUDZIE RADIA KIELCE
  • PATRONATY RADIA KIELCE
  • STUDIO GRAM
  • HISTORIA POLSKIEGO RADIA KIELCE
  • ABONAMENT RTV
  • POLITYKA PRYWATNOŚCI
  • PROCEDURA ZGŁOSZEŃ WEWNĘTRZNYCH
  • REGULAMIN KONKURSÓW
  • STANDARDY OCHRONY MAŁOLETNICH
  • WARUNKI KORZYSTANIA
  • ZASADY KAMPANII SPOŁECZNYCH
  • BIP

PORTALE RADIA KIELCE

  • CENTRUM EDUKACJI MEDIALNEJ
  • FOLK RADIO
  • PODCASTY
  • POLACY RATUJĄCYCH ŻYDÓW
  • PROJEKT PRACA
  • WIELKA LITERATURA W CYFROWYM ŚWIECIE
logo300

Radio Kielce - największe radio w regionie świętokrzyskim.

ul. Radiowa 4, 25-317 Kielce

radio@radiokielce.pl

tel. centrala 41 363 05 00

Czerwona Linia Radia Kielce 600 904 600

101,4 MHz Świętokrzyskie
90,4 MHz Kielce
100,0 MHz Włoszczowa
215,072 MHz / KANAŁ 10D

OBSERWUJ NASZE PROFILE

Copyright © Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Kielcach "Radio Kielce" S.A. 2026.
g-news logo
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • CZERWONA LINIA RADIA KIELCE
  • ŚWIĘTOKRZYSKIE
    • KIELCE
    • BUSKO-ZDRÓJ
    • JĘDRZEJÓW
    • KAZIMIERZA WIELKA
    • KOŃSKIE
    • OPATÓW
    • OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI
    • PIŃCZÓW
    • SANDOMIERZ
    • SKARŻYSKO-KAMIENNA
    • STARACHOWICE
    • STASZÓW
    • WŁOSZCZOWA
  • KRAJ / ŚWIAT
  • SPORT
    • KORONA KIELCE
    • INDUSTRIA KIELCE
  • KULTURA
    • WIADOMOŚCI
    • RECENZJE
    • REPORTAŻ W RADIU KIELCE
  • CO NA DROGACH
  • ZDROWIE
  • MULTIMEDIA
    • ZDJĘCIA
    • GALERIA KUBALSKI & TASZŁOW
    • WIDEO
    • PODCASTY
  • POGODA
  • PATRONAT MEDIALNY RADIA KIELCE
  • PORTALE RADIA KIELCE
    • CENTRUM EDUKACJI MEDIALNEJ
    • FOLKRADIO
    • PODCASTY
    • PROJEKT PRACA
    • WIELKA LITERATURA W CYFROWYM ŚWIECIE
  • O NAS
    • RAMÓWKA
    • AUDYCJE
    • KONTAKT
    • LUDZIE RADIA KIELCE
    • STUDIO GRAM
    • HISTORIA POLSKIEGO RADIA KIELCE
    • WARUNKI KORZYSTANIA
    • REGULAMIN KONKURSÓW
    • ZASADY KAMPANII SPOŁECZNYCH
    • POLITYKA PRYWATNOŚCI
    • STANDARDY OCHRONY MAŁOLETNICH
    • ABONAMENT RTV
    • BIP

Copyright © Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Kielcach "Radio Kielce" SA 2026.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności.