Siedzę przed ekranem, na którym migają kolorowe powiadomienia, a rzeczywistość wydaje się nieistniejąca. Obok leży czarno-białe zdjęcie z 1989 roku. Widzę na nim chłopaka w moim wieku, rówieśnika, którego od mojego świata oddziela przepaść trzydziestu siedmiu lat. Na marynarce ma przypięty znaczek przedstawiający słowo „Solidarność”. Idzie na tle maszerującego tłumu z polską flagą. Próbuję przebić się przez tę ciszę, by zapytać go o to, co czuł, gdy świat wokół niego tracił swoją szarość. To nie jest lekcja historii. To próba zrozumienia, czy jeszcze potrafimy być tak prawdziwi, jak oni tamtego czerwca.
Opatów, 12 maja 2026 r.
Drogi Rówieśniku z 1989 roku!
Muszę zacząć od prawdy, jestem to winna Tobie i tym, którzy o tę prawdę walczyli. Przyznaję, nie rozumiem, co czuliście stojąc w korytarzu. Jak serca Wasze biły nierównym rytmem, kiedy czuliście ciężar spoczywających na barkach odpowiedzialności nie tylko za swój los, ale innych obywateli, za tych milczących, za tych, którzy nie mogli jeszcze głosować, a nawet i za tych, których jeszcze nie było na świecie. Wasz czas minął, a nadszedł nasz. I od nas zależy, co poczniemy z pamięcią o ludziach, dzięki którym możemy mówić wszystko, co czujemy i myślimy naprawdę. Ale czy to robimy? Czy na pewno wykorzystujemy to, co otrzymaliśmy?
Kiedy patrzę na czarno-białe zdjęcia, które robiono, chcąc udokumentować to ważne wydarzenie, myślę o tym, w jakim kierunku poszedł świat? Te zdjęcia są surowe, prawdziwe, a nasze przykryte filtrami i maskami. Czy, aby są szczere? Jasne jest to, że mamy inne wartości. Twoja rzeczywistość, choć na kadrze. wydaje się szara i zmęczona, miała w sobie ostrość, której my dzisiaj desperacko szukamy w ustawieniach aparatu. Wy walczyliście o treść, my walczymy o formę. Wy chcieliście być słyszani, my chcemy być tylko widziani. Każdy z Was przyszedł tam w jakimś celu. I głęboko zastanawia mnie to, czy czułeś się z nimi w jakiś sposób powiązany? Nawet, jeśli nie rozmawialiście, to czułeś tę nić porozumienia, prawda? Nie dzieliły Was ekrany ani wstyd, byliście w tym razem. Czytałam, że 4 czerwca to nie był tylko dzień nadziei i wiwatów, to też była obawa przed tym, czy się uda, czy następnego dnia czołgi nie wyjadą na ulicę. Przecież była w tym nasza polska nadzieja, ten jej ciepły wiatr, który jednak owego wieczora schłodził niepokój z dalekiego Pekinu. Mieliście prawo się obawiać, Wy młodzi nad Wisłą, bo gdy u nas była radość, tam na Placu Niebiańskiego Spokoju, czołgi krwawo wgniatały w bruk krew Waszych rówieśników.
Myśl, że wybory są kontraktowe też nie była pocieszająca. Nie wiedzieliście, co będzie jutro, a my żyjemy w pośpiechu, mając już zaplanowane najbliższe miesiące, o ile nie lata. Czy to nie brzmi jak krytyka czasów, w których przyszło mi żyć? Nie do końca tak jest. Doceniam to, że mogę być kim chcę i pisać, co chcę. Ten list nie zatrzyma mi cenzura, ten list nie sprowokuje nalotu na mój dom ,,smutnych panów w kapeluszach’’, ten list nie przeszkodzi mi w zdaniu matury. A Ty mój Rówieśniku, mierzyłeś się z tym systemem tak, jak i Twoi rodzice, dziadkowie.
Mierzyliście się przez czterdzieści pięć lat. Czterdzieści pięć lat. To wydaje się tak nieprawdopodobnie dużo. Czasami nie umiemy powstrzymać tego, co ciśnie się nam na usta, a Wy wytrzymaliście prawie pół wieku. Teraz nie martwimy się o to, co mówimy. Nie mamy hamulców, nawet jeśli powiemy jakieś głupstwo. Wy uważaliście na każde słowo, rozumieliście jak dużą może mieć wagę. No, przecież nie o wszystkim można było mówić choćby w szkole. Czy czułeś tego wieczoru, że to się skończyło? Pewnie tak! Pewnie to wtedy, gdy przyszła do studia Ona – młoda aktorka. Miała mówić o jakimś swoim filmie, o jakiejś swojej aktorskiej roli. Wydaje mi się mój Rówieśniku, że nie pamiętasz, jaki to film i jaka rola, bo i po co? Pamiętasz tylko, te tak słodko powiedziane słowa ,,Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku, skończył się w Polsce komunizm”. To one pchnęły jeszcze bardziej realne przemiany. Nie zdawałeś sobie pewnie sprawy, jak ważne było to zdanie. A może rzeczywiście od razu dostrzegłeś, jak jednym zdaniem pani Szczepkowska zagrała największą życiową rolę.
Ponoć przed 4 czerwca, prawdziwą wolność czułeś tylko w Jarocinie, w lekturach drugiego obiegu, w zagłuszanych stacjach z Zachodu. I nagle tak radośnie szybko to się skończyło! Na pewno wielka musiała być Wasza radość. Nie wiem, czy kiedykolwiek i mnie przyjdzie taką przeżyć. Mogę jedynie mieć nadzieję.
Zastanawiam się, co byś poczuł, gdybym mogła Cię na chwilę przenieść do mojego świata. Czy byłbyś zachwycony możliwościami, jakie daje mi technologia, czy może przeraziłby Cię sposób, w jaki z nich korzystamy? My dziś nie walczymy o prawdę, my często walczymy o to, by nasza wersja prawdy była najgłośniejsza. Ty wiedziałeś, że wolność to odpowiedzialność. Ja czasami odnoszę wrażenie, że dla nas wolność stała się tylko prawem do bycia głośnym. Do udawania, że jest się lepszym niż w rzeczywistości, do dbania o siebie i do skupiania uwagi na swojej osobie. Ty rozumiałeś, że liczą się inni.
Myślę o tym, jak bardzo różni się nasza ,,odwaga”. Moja polega czasem na tym, by napisać esej lub opowiadanie i pozwolić komuś je przeczytać. Twoja odwaga była cicha, fizyczna i ryzykowna. Nie wiedziałeś, czy podpis na jakiejś nieoficjalnej liście, nie zamknie Ci pewnej drogi, czy niewygodne Twe słowa, gdzieś tam ktoś ,,życzliwie doniesie’’. Ta przepaść między naszymi światami jest ogromna, ale to właśnie ona uświadomiła mi coś ważnego: wolność to nie jest stan, który się ,,ma”. Tak, jak odczuwamy go teraz. Wolność to czynność, którą trzeba wykonywać każdego dnia, podejmując małe, uczciwe decyzje, choćby przełamując się. Dokładnie tak, jak Ty to zrobiłeś w tamtą niedzielę.
Sama siadając do tego listu, chciałam zanurzyć się w Waszym świecie i uczuciach, a to jest jeden z najważniejszych powodów jego pisania. Nie wiedziałam, co chce napisać ani jak. Chciałam mój Rówieśniku, byś mi trochę opowiedział, jaki był Twój czas, zatrzymany tu na tej czarno – białej fotografii. Czas przełomu, gdy słowo ze znaczka “Solidarność”, było prawdziwą solidarnością otaczającego Cię tłumu. Chciałam zrozumieć, jak bez rozgłosu, bez sławy, bez Facebooka, Tiktoka, zmieniłeś swój świat. I wiedz, że tym samym i mój świat zmieniłeś. Nauczyłeś mnie pewnej prawdy. Ty żyłeś młodością czarno – białej telewizji, czarno – białych ledwie kilku fotografii. Mnie dane są wszystkie kolory niezliczonych stacji, tysiące kolorowych, ale krótko żyjących zdjęć. Nie opowiem Ci czym są ,,lajki’’, bo ich jest za dużo i waga ich w sumie jest marna. Ja tylko je klikam, Ty robiłeś je prawdziwym gestem dłoni. A Ci co idą obok Ciebie? Zazdroszczę, że ich spotkałeś, że razem zrobiliście dla siebie i dla mnie, kawał dobrej roboty.
Nie znajdę się na Waszym miejscu, ale poczuje część gromadzonych przez was uczuć, oddam cześć Wam i historii, która sprawiła, że żyje w takim świecie, jakim jest ten. Mimo swoich wad zyskaliśmy coś dużo więcej. Zaczynałam ten list z dużym dystansem, teraz jednak czuję pewną więź, dlatego już nie jesteś tylko moim Rówieśnikiem z 1989 roku, tylko kimś więcej.
Z wdzięcznością
Natalia
Zamykam plik, zapisując go z lekkim wahaniem. Przez chwilę patrzę w ciemny ekran monitora, w którym odbija się moja twarz. Zbieram się na odwagę, by nacisnąć „wyślij” i pozwolić tym słowom wyjść na światło dzienne. Wciąż szukam w sobie tej samej siły, którą Oni w sobie mieli.
Natalia Nadziałek
Uczennica klasy 4 Technikum Logistycznego w Zespole Szkół nr 1 w Opatowie, której wielką pasją jest literatura, szczególnie fantastyczna. Bardzo aktywnie bierze udział w konkursach literackich, w których odnosi sukcesy i zdobywa podium. Kreatywność, wrażliwość oraz zamiłowanie do słowa pisanego sprawiają, że z zaangażowaniem realizuje swoje zainteresowania, łącząc naukę z działalnością artystyczną i rozwijaniem talentu pisarskiego.

