Uroczystość Bożego Ciała to jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu Kościoła Katolickiego. Kulminacyjnym momentem obchodów Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jest procesja eucharystyczna. W ludowym pojmowaniu rozumiano ją jako zejście Chrystusa z ołtarzy do ludu – bliżej ludzkich spraw i problemów.
Na takie przyjście należy się odpowiednio przygotować – upiększyć, czyli „umaić” otoczenie przy pomocy kwiatów i gałęzi drzew – mówi Magdalena Głąb z Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim.
– Z Niemiec wywodzi się zwyczaj ustawiania i strojenia czterech ołtarzy, przy których zatrzymuje się procesja, czytane są fragmenty Ewangelii i odbywa się błogosławieństwo na cztery strony świata. Wraz zaadaptowaniem go w Polsce, ołtarze zaczęto zdobić roślinami, wśród których prym wiodą gałęzie wierzby, brzozy i lipy, zabierane następnie do domów i na pola jako amulet zapewniający dostatek i chroniący zagony, zwłaszcza kapusty, przed chorobami – wyjaśnia.
Przygotowania do uroczystych procesji łączą całe miejscowości. Od wczoraj (3.06.) prace trwały m.in. w Lubieni w gminie Brody. Mieszkańcy przygotowują ołtarze wokół kościoła.
– Kilka lat temu kupiliśmy specjalne stelaże, na których rozpięte są obrazy nawiązujące do słów Ewangelii, czytanej przy każdym ołtarzu. Przywieźliśmy brzózki, a na koniec zostało uporządkować otoczenie – relacjonują.
Jak podkreślają członkowie Koła Gospodyń Wiejskich Lubienianie, tradycja przygotowania ołtarzy przechodzi u nich z pokolenia na pokolenie.
– Widziałyśmy, jak zajmowały się tym nasze babcie i mamy, teraz są z nami córki i wnuczki, więc mamy nadzieję, że ta tradycja przetrwa. Dzieci szczególnie chętnie angażują się w przygotowania, a później w białych strojach sypią kwiatki albo niosą szarfy podczas procesji – opowiadają panie.
W niektórych miejscach w Polsce zwyczaj sypania kwiatów przed Najświętszym Sakramentem przybrał formę odmienną – usypywania kwietnych dywanów, przybierających czasem bardzo skomplikowane i dekoracyjne formy: portretów świętych, aniołów, ornamentów czy scenek. Zwyczaj ten, praktykowany od ponad 120 lat w pięciu polskich miejscowościach, jest tak unikatowy, że został wpisany na Listę Niematerialnego Dziedzictwa UNESCO. Na liście tej znalazł się również inny ludowy zwyczaj – barwna procesja w Łowiczu, w której uczestnicy przebrani w łowickie stroje kultywują kilkusetletnią tradycję, związaną z księstwem łowickim.
Z uroczystością Bożego Ciała związane są różne symbole. Tradycja budowania czterech ołtarzy to symbol czterech stron świata, ale przede wszystkim czterech Ewangelistów. Przy każdym ołtarzu ksiądz czyta fragment innej Ewangelii (kolejno: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana). Ważne jest także to, że monstrancja z Najświętszym Sakramentem niesiona jest pod baldachimem. W starożytności był to symbol władzy i najwyższej godności. Noszono go wyłącznie nad cesarzami i królami. Podobnie jest z sypaniem kwiatów czy dzwonkami. W starożytnym Rzymie płatkami róż witano triumfujących wodzów wracających z wygranej wojny. Znacznie bardziej ludowy charakter ma obrywanie gałązek brzozy, które dekorują ołtarze. Kiedyś wierzono, że schowana pod strzechą gałązka chroni dom przed burzą i gradem – przypomina etnograf doktor Alicja Trukszyn i dodaje, że w Polsce od czasów rozbiorów z udziałem w procesji łączyła się manifestacja przynależności narodowej. Po II wojnie światowej procesje w czasie Bożego Ciała były znakiem jedności narodu i wiary.
– W kulturze ludowej Ziemi Świętokrzyskiej przyjął się zwyczaj zabierania przez uczestników procesji gałązek z ołtarzy do domów. Gałązki te miały chronić mieszkańców domostw przed nieszczęściami, zatykano je w rogach pól, by broniły przed uderzeniami piorunów, a kiedy zaczynało grzmieć, wrzucano te gałązki do ognia. Dym z tego ognia miał powodować rozchodzenie się chmur burzowych – wyjaśnia Alicja Trukszyn.
Uroczystość Bożego Ciała zaczęła się w XIII wieku od mistycznych wizji bł. Julianny z Cornillon. Zobaczyła ona pełną tarczę księżyca, na której była jedna czarna plama. Chrystus wyjaśnił jej, że ta plama to brak w kalendarzu Kościoła święta, które byłoby dedykowane wyłącznie dziękczynieniu za dar Eucharystii. Kiedy papież Urban IV zdecydował, że cała Europa ma obchodzić to święto, potrzebował kogoś, kto napisze teksty liturgiczne. Padło na św. Tomasza z Akwinu. To on napisał pieśni, które są śpiewne do dzisiaj, w tym „Sław języku tajemnicę”.










