Po raz pierwszy na ćwiczeniach służb ratowniczych w Sandomierzu do gaszenia pożaru użyto drona. Ćwiczenia odbyły się w czwartek (25 czerwca). Wzięli w nich udział strażacy zawodowi i druhowie ochotnicy z kilku jednostek z terenu powiatu sandomierskiego, ratownictwo wodne, Grupa PCK oraz policja.
Jednym z epizodów był pożar na statku pasażerskim na Wiśle i ratowanie ludzi, którzy wyskoczyli do rzeki. Michał Szyposzyński z firmy produkującej drony dostosowane do pracy w trudnych warunkach powiedział, że są one nowością i coraz śmielej są wykorzystywane do działań ratowniczych.
– Dron może latać na wysokość do 100 metrów, posiada wąż, można go zasilać bezpośrednio z hydrantu i z samochodu strażackiego, ma udźwig 40 kilogramów, doskonale się sprawdza w mocno zurbanizowanych obszarach – dodał.
Michał Chruściel, kierownik Grupy Ratownictwa Wodnego powiedział, że w takich sytuacjach najważniejszy jest czas.
– Jeżeli ktoś przebywa w wodzie lub pod wodą dłużej niż 4 minuty to szanse na przeżycie są znikome. Dzisiaj na tych ćwiczeniach po raz pierwszy testujemy naszą najnowszą łódź do ratownictwa – dodał.
Ćwiczenia obserwował brygadier Piotr Wieczorek, zastępca komendanta wojewódzkiego w Kielcach, który powiedział, że umiejętności ratowników i ich wiedza są coraz lepsze. Ćwiczenia są niezbędne, bo dzięki nim nabiera się doświadczenia.
– Podczas akcji dochodzi dodatkowy stres i emocje, a tutaj możemy pozwolić sobie na błędy, które potem, podczas podsumowania ćwiczeń możemy wyeliminować. W trakcie rzeczywistych działań nie ma mowy o pomyłkach – podkreślił.
W ćwiczeniach wzięło udział ok. 170 osób.
Dwie pozostałe symulacje zdarzeń to pożar w Szpitalu Specjalistycznym i ewakuacja chorych mających problemy z poruszaniem się, a także wypadek drogowy.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem