Zarząd województwa planuje odwołać wieloletniego wicedyrektora Filharmonii Świętokrzyskiej. Ma go zastąpić dyrektorka z urzędu marszałkowskiego, była burmistrz Stąporkowa. – To draństwo – komentuje opozycyjna radna.
Jak informuje kielecka Gazeta Wyborcza, uchwały w tej sprawie podjęto na ostatnim posiedzeniu zarządu, który odbył się w środę, 24 czerwca. Zarząd zadecydował o odwołaniu Jacka Rudnickiego, który od 23 lat był związany z Filharmonią Świętokrzyską, przez większość czasu na stanowisku wicedyrektora. Zarząd zadecydował też, że zastąpi go od 1 lipca Dorota Łukomska, w ostatnim czasie wicedyrektorka departamentu kultury, edukacji i sportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego w Kielcach, wcześniej wieloletnia burmistrz Stąporkowa, która przegrała walkę o to stanowisko w ostatnich wyborach samorządowych.
Tuż przed decyzją zarządu województwa radna Jolanta Tyjas z PSL-u pytała na ostatniej sesji sejmiku o plany kadrowe władz województwa. Podkreślała, że dotarły do niej informacje o planowanych zmianach na stanowisku wicedyrektora, dlatego dopytywała o szczegóły – jakie są merytoryczne czy finansowe przesłanki takiej decyzji, gdy mamy do czynienia z doświadczonym dyrektorem, odpowiedzialnym m.in. za budowę nowej siedziby instytucji.
O powody takiej decyzji zapytaliśmy w urzędzie marszałkowskim. Rzecznik urzędu Przemysław Chruściel konkretnych powodów odwołania nie wskazał.
– Decyzje kadrowe na stanowiskach kierowniczych są stałym elementem zarządzania. Zmiana na stanowisku zastępcy dyrektora Filharmonii Świętokrzyskiej im. Oskara Kolberga w Kielcach wynika z bieżących potrzeb organizacyjnych oraz nowej dynamiki, jakiej ta instytucja potrzebuje w nadchodzących sezonach artystycznych. Panu Jackowi Rudnickiemu dziękujemy za dotychczasową pracę i zaangażowanie. Jednocześnie liczymy na to, że pani Dorota Łukomska wniesie do zespołu Filharmonii świeże spojrzenie i nowe kompetencje, które pozwolą skutecznie realizować ambitne plany instytucji – czytamy w komunikacie przesłanym do naszej redakcji.
– To zwykłe draństwo – ocenia Jolanta Tyjas wskazując, że polityka wygrała z uczciwą pracą.
– Pai Dorota Łukomska jest bardzo mocno związana z Prawem i Sprawiedliwością mimo, że nie jest członkiem tej partii. Przez wiele lat była i jest wciąż przez partię, z którą sympatyzuje, wspierana. To jest nominacja polityczna, tylko dlaczego takim kosztem? Pracownika z ponad 20-letnim stażem, który w tym czasie, kiedy Filharmonia się rozwijała dobrze pracował nad projektami? To dyrektor Rudnicki przyczynił się do tego, że mamy dziś piękny obiekt kultury – mówi.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, Dorota Łukomska w przeszłości była współpracownicą Przemysława Gosiewskiego, pracownicą Klubu Parlamentarnego PiS i działaczką tej partii.
– Z członkostwa zrezygnowała w 2011 roku, po konflikcie z Beatą Kempą, wówczas szefową PiS w województwie. W 2017 roku głośno było jej otwartym liście skierowanym do Jarosława Kaczyńskiego, w którym skrytykowała pomysł wprowadzenia dwukadencyjności. „Wie Pan, co najbardziej szkodzi samorządom? Partie polityczne. Gorszego szkodnika próżno szukać” – pisała. Szybko jednak list usunęła – pisze Gazeta Wyborcza.










