W powiecie sandomierskim trwa wielkie sprzątanie i szacowanie strat po nawałnicy i gradobiciu jakie przeszły w środę (1 lipca).
Radio Kielce informowało już o interwencja straży pożarnej w całym województwie.
Najgorsza sytuacja jest w gminie Obrazów i Wilczyce, żywioł zniszczył drogi, a w kilku przypadkach doszło do potopienia domów i zabudowań gospodarczych. Krzysztof Pruś z miejscowości Zagrody, w gminie Wilczyce powiedział, że woda sięgała w domu po kolana, a straty są duże.
– Wszystkie meble są do wyrzucenia, trzeba je wynieść, ale na razie nie mamy gdzie, bo na podwórku jest pełno błota. Lodówka i zamrażarka też były zalane, nie wiadomo co z tego będzie. Z tyłu za domem, tunele foliowe syna z pomidorami i ogórkami też są zniszczone – stwierdził.
Wójt Wilczyc Robert Paluch powiedział, że z powodu ulewnego deszczu zniszczonych zostało ok. 30 procent dróg w gminie.
– Najgorzej jest w miejscowości Zagrody, Pęczyny i Tułkowice. W większości są to zamulone i podmyte drogi, są też powyrywane przepusty drogowe. Musimy to teraz zabezpieczyć, żeby przejazd drogami był bezpieczny – podkreślił.

Wójt Obrazowa Krzysztof Tworek poinformował, że z powodu gradu i nawalnego deszczu zniszczonych zostało ok. 90 procent upraw sadowniczych, głównie jabłek. Dodał, że to już kolejny rok z rzędu, kiedy sadownicy nie będą mieli czego sprzedać, aby mieć na życie.
Tomasz Juda z Węgrzec Panieńskich, z sadownictwa utrzymuje całą swoją rodzinę, w tym dwoje dzieci. Powiedział, że zacznie rozglądać się za jakąś pracą, bo w sadach prawie nic nie zostało.
– Część jabłek leży na ziemi, bo strącił je grad, a te które zostały są roztrzaskane i nie wiadomo czy będą się do czegoś nadawać, nawet na przemysł. Wczesna odmiana wiśni też została strącona i leży pod drzewami – dodał.
Podczas nawałnicy Komenda Powiatowa PSP w Sandomierzu przyjęła w sumie 60 zgłoszeń o zdarzeniach na terenie powiatu, najwięcej, bo 47 razy wyjeżdżano do połamanych konarów drzew.



















