Pięściarka Magdalena „Maggie” Szwed prawie trzynaście lat mieszkała w Oxfordzie, ale opuściła Anglię i przeniosła się do Tajlandii. W Bangkoku stoczyła dziewięć walk na zawodowych ringach i wszystkie wygrała. 37–letnia kielczanka spełnia w ten sposób swoje marzenia.
Magdalena „Maggie” Szwed urodziła się w Kielcach, studiowała w Krakowie, a po obronie pracy magisterskiej przeniosła się do Anglii. W Oxfordzie zainteresowała się boksem.
– Pomyślałam sobie, że z racji moich różnych przeżyć i doświadczeń życiowych, które miałam w Anglii, będzie to dla mnie pewnego rodzaju szansa na odbudowanie pewności i wiary w siebie. Zaczęłam w klubie Oxford Boxing Academy w Oksfordzie. Zajęcia odbywały się na początku dwa razy w tygodniu i jeszcze w tym samym czasie ćwiczyłam krav magę. Sporty walki były u mnie takim zajęciem hobbystycznym. Oczywiście musiałam to pogodzić z pracą zawodową – podkreśla kielczanka.
Chcąc rozwijać się pięściarsko skorzystała z okazji i poleciała do Bangkoku na obóz szkoleniowy.
– Wzięłam udział w takim campie, który trwał cały miesiąc. Po zapoznaniu się z kadrą, która prowadziła zajęcia, ale również z chłopakami, którzy…są elitą, śmietanką całej Azji, poczułam się tak strasznie zafascynowana, że chcę być z nimi, chcę z nimi pracować. Poznałam czempionów całego świata i stwierdziłam, że na pewno się dużo jeszcze od nich nauczę i poczułam taką iskrę w sercu i wiedziałam, że to jest to – wspomina pięściarka.

Po prawie trzynastu latach postanowiła zamknąć angielski rozdział swojego życia i wyjechała do Tajlandii na dłużej.
– Była to trudna decyzja, ponieważ zamknąć rozdział mojego życia, który trwał ostatnie 12-13 lat, było bardzo ciężko. Zdobyłam obywatelstwo w Wielkiej Brytanii, miałam bardzo dobrą pracę, znajomych, ale stwierdziłam, że albo robię wszystko na sto procent, albo nie robię nic – powiedziała Magdalena Szwed.
25 stycznia 2025 roku stoczyła pierwszą zawodową walkę. Na gali Knockout Kings pokonała przez RSC w 3.rundzie Phatcharaphon Kransakun z Tajlandii.
– Jakie emocje mi towarzyszyły? Strach, panika. Generalnie jest bardzo dużo mieszanych emocji i jeżeli chodzi o to, co czujemy zaraz przed wyjściem na ring, to tylko i wyłącznie zrozumie drugi fighter. Jest trochę stresu, paniki, ale jest też radość. Jest też po prostu duma, która mnie rozpierała. Mówię, to ja, to będzie moja chwila prawdy, to mój moment w światłach jupiterów. Pokażę na co mnie stać, tę polską krew, ten zapał, ten ogień. No i walczyłam jak lew – stwierdziła 37 – latka.
25 kwietnia 2026 roku stoczyła jak na razie ostatnią walkę, w której wygrała w Bangkoku z reprezentantką gospodarzy Tassawan Hoiraya. Dwa dni przed starciem złamała palec u nogi.
– Udało mi się tą stopę zamrozić, dlatego przez pierwsze 15 minut, czyli powiedzmy 4 rundy, byłam w stanie na nią stanąć. Później pozostało mi kontrolowanie emocji i utrzymywanie dystansu do przeciwniczki – dodała „Maggie”.
Po dwóch latach Magdalena Szwed postanowiła wrócić do Kielc. Decyzja ta wynikała m.in. z zakończenia kontraktu z International School of Bangkok, ale nie tylko.
– Wróciłam też z tego powodu, że mam tutaj rodzinę, rodziców. Zostawiłam mojego królika pod ich opieką, który został przetransportowany wcześniej z Anglii. Po powrocie zaczęłam się zastanawiać co i jak robić, jakie kolejne kroki wykonać i w jakim kierunku. No i oczywiście z racji tego, że nie jestem w stanie usiedzieć na miejscu w czerwcu rozpoczęłam treningi w klubie RUSHH – zakończyła.
Magdalena „Maggie” Szwed przygotowuje się do dziesiątej zawodowej walki, które być może zorganizowana zostanie w Czechach. Szczegóły nie są na razie znane.
















