90-letnia mieszkanka Stąporkowa nie otrzymała bonu ciepłowniczego, mimo że spełniała kryterium dochodowe. Gmina i Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej uznały, że świadczenie jej nie przysługuje, ponieważ dostawca ciepła do budynku, w którym mieszka, nie jest – w rozumieniu przepisów – przedsiębiorstwem ciepłowniczym.
Jej syn, pan Dariusz, zwrócił się w tej sprawie do Radia Kielce z prośbą o dziennikarską interwencję. Następnie odwołał się od decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO przyznało mu rację i uznało, że bon powinien zostać wypłacony.
– Nawet po decyzji SKO, panie z MOPS z własnej inicjatywy nie wykonały żadnego kroku, żeby pomóc. Instytucja, która ma pomoc społeczną w nazwie nie pomaga. Przecież bon ciepłowniczy, to nie są ich pieniądze, to nie są pieniądze gminy, tylko rządowa dotacja dla najuboższych, dla tych którzy często mają najniższe emerytury – mówi.
Sprawa może dotyczyć większej liczby mieszkańców Stąporkowa. Pojawia się więc pytanie, czy gmina zmieni swoje stanowisko i wypłaci należne świadczenia?
Do sprawy odniósł się burmistrz Stąporkowa Jarosław Młodawski. Jego zdaniem problem wynika ze skomplikowanych przepisów i różnych interpretacji prawa. Jak wyjaśnia, wcześniej gmina opierała się między innymi na opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej, z której wynikało, że bonu nie można wypłacić mieszkańcom tego bloku, ponieważ dostawca ciepła nie spełnia ustawowych wymagań i nie jest „przedsiębiorstwem”. Jednocześnie włodarz zapowiada wypłatę świadczeń.
– Każdą naszą decyzję można zaskarżyć. Wystarczy się od niej odwołać. Jeśli SKO uchyli naszą decyzję, wypłacimy należne pieniądze – mówi.
Jarosław Młodawski zaznacza jednocześnie, że każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie.
Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Stąporkowie, który dostarcza ciepło do bloków nie jest samodzielnym przedsiębiorstwem w rozumieniu prawa handlowego, lecz gminną jednostką budżetową,










