W Połańcu nie cichnie dyskusja o tym, że informacja o skażonej wodzie została podana do publicznej wiadomości dopiero po kilku dniach, mimo że przedstawiciele gminnej spółki mieli wiedzę na ten temat. Mieszkańcy nie kryją oburzenia i dopytują, czy wyciągnięte zostaną konsekwencje.
– Ktoś sobie z nas zakpił, to jest niepoważne. Jestem przekonana, że winnego nie będzie, tylko pozamiatają pod dywan. Córka dzwoniła do mnie z pracy i mówi, że dzisiaj od rana brzuch ją boli. Pewnie takich przypadków będzie coraz więcej. My dowiedzieliśmy się o skażonej wodzie w poniedziałek, a wcześniej używaliśmy jej do wszystkiego – mówili mieszkańcy.
Zbigniew Rodenko, sołtys wsi Rudniki mówi o chaosie.
– To jest brak przepływu informacji rzetelnej i o czasie. Dla mnie nie jest tłumaczeniem, że był długi weekend, bo to nie jest błahostka. Woda jest podstawą egzystencji ludzi. Skoro był wynik badania wskazujący na skażenie wody, to można to było tę informację ludziom przekazać w jakiejś formie – stwierdził sołtys.
Na jutro (piątek, 21 sierpnia) zostało zwołane posiedzenie miejskiej komisji bezpieczeństwa. Jutro mają być również znane wyniki badań próbek wody pobranych w ostatnich dniach.
Obecnie woda dostarczana jest mieszkańcom przez jednostki OSP i Urząd Miasta. Można ją także pobierać w trzech punktach stacjonarnych w Połańcu, tj. przy szkole podstawowej, przy siedzibie PGK oraz przy kościele .
Jak informowaliśmy, wynik badania z próbki pobranej 11 sierpnia znany był 14 sierpnia, a o stanie wody Urząd Miasta poinformował mieszkańców dopiero po długim weekendzie, czyli w poniedziałek 17 sierpnia, po komunikacie sanepidu w tej sprawie.
Badanie wykonała jedna z firm na zlecenie Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, w ramach wewnętrznej kontroli sieci.










