Niezgodność charakterów odpowiada za prawie 60 proc. rozpadu wszystkich małżeństw w Polsce. Tuż za nią znalazły się niewierność i alkoholizm. W ubiegłym roku w naszym kraju orzeczono ponad 60 tysięcy rozwodów i około 600 separacji. Jak na tle tych statystyk wypada Świętokrzyskie?
W ubiegłym roku sądy w naszym regionie orzekły 1061 rozwodów, co przeliczając na 10 tysięcy mieszkańców daje 9 rozwodów. To najmniej w Polsce biorąc pod uwagę, że średnia krajowa wynosi 16 rozwodów.
Na podstawie statystyk widać, że częściej rozwodzą się mieszkańcy miast niż wsi, informuje Aneta Królik, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego w Kielcach.
– 6 na 10, to są mieszkańcy miast. Powództwo o rozwód częściej wnosi żona. Natomiast jeśli chodzi o powód, to dominującą przyczyną i tutaj niezależnie od regionu, niezmiennie jest niezgodność charakterów. Wśród mieszkanek województwa świętokrzyskiego, które rozwiodły się w 2025 roku, najliczniejszą grupę stanowiły panie, które w momencie zawarcia małżeństwa były w wieku od 20 do 24 lat. W przypadku panów było to 24-29 lat. Natomiast już niezależnie od płci, najliczniejszą grupą osób, które wnosiły o rozwód, były osoby w wieku 40-44 lata. 70 proc. rozwodów wnoszą kobiety– mówi.
O ile w porównaniu roku 2025 do 2024 odnotowano 22 proc. (868) wzrost rozwodów w Świętokrzyskiem, to w poprzednich latach ta tendencja była spadkowa. Zestawiając dane z 2015 rokiem było ich o 40 proc. mniej. W ostatnich latach spadła także liczba zawieranych małżeństw, w 2025 było ich 3391, a w 2024 – 3621. W porównaniu z 2015 rokiem to spadek o ponad 42 proc.
Ze statystyk można także wysnuć wniosek, że łatwiej jest się rozwieść małżeństwom bez dzieci. 43 proc. rozwiedzionych nie posiadało potomstwa, a 34 proc. miało tylko jedno dziecko. Taki trend potwierdza też socjolog, dr Magdalena Piłat-Borcuch.
– Może to nie jest wprost, ale myślę, że zwiększona liczba rozwodów wynika też z radykalnego spadku dzietności. Łatwiej jest podjąć decyzję o rozstaniu, jak dzieci są odchowane, albo jeśli nie mamy dzieci, a coraz więcej młodych małżeństw ich nie ma, bo nie chce – mówi.
Socjolog dodaje, że współcześnie zmieniły się też oczekiwania kobiet wobec mężczyzn i dziś jasno potrafią one określać swoje potrzeby.
– Takim czynnikiem, który na pewno w największym stopniu wpływa na to, że rozwodów jest więcej, to jest niezależność i emancypacja kobiet. One są dzisiaj świetnie wykształcone, niezależnie ekonomicznie, mają własne dochody, robią kariery, zatem nie są zależne od swojego męża czy partnera. Kiedyś w tym tradycyjnym świecie, to mężczyzna odpowiadał za pomyślność materialną, a kobieta była po prostu od niego uzależniona. Dziś ma potrzeby, aby partner był wykształcony, aby się rozwijał, aby był przyjacielem. Jeśli nie spełnia tych oczekiwań, to kobiecie jest łatwiej podjąć decyzję, aby tę relację zakończyć. Oczekiwania kobiet wobec mężczyzn rosną, bo one same dbają o swój rozwój zawodowy, o swoje ciała, rozwijają się i tego samego oczekują od partnerów – tłumaczy.
Dr Magdalena Piłat-Borcuch dodaje, że dziś łatwiej jest podjąć decyzje o rozwodzie, bo jest on mniej stygmatyzowany. Więcej rozstań jest w dużych miastach, bo tam jesteśmy bardziej anonimowi, a na wsiach jeszcze zastanawiamy się – co ludzie powiedzą?
– Jest indywidualizm i tak naprawdę nikogo nie obchodzi, czy sąsiad żyje w sakramentalnym związku, czy nie. Zatem w dużym mieście jest znacznie łatwiej podjąć tę decyzję, by po prostu odejść i nie musieć mierzyć się z opinią całej tej lokalnej społeczności. To też widać, jak rozluźniły się te tradycyjne więzi i wartości, które kiedyś kształtowały społeczeństwo. One po prostu już przestają nadawać rytm temu, jak chcą żyć młodzi ludzie i jak funkcjonują małżeństwa – zauważa.
Dane pokazują, że decyzja o rozstaniu zazwyczaj nie zapada pochopnie. Przeciętne małżeństwo, które kończy się rozwodem trwa około 15 lat. Statystyczna kobieta rozwodząca się w 2025 roku miała 42 lata, mieszkała w mieście i legitymowała się wykształceniem średnim lub wyższym. Z kolei mężczyzna miał ponad 44 lata, także mieszkał w mieście i miał wykształcenie średnie. W zdecydowanej większości spraw sądy nie wskazują winnego rozpadu małżeństwa. Aż 85 proc. rozwodów kończy się orzeczeniem bez wskazania winy którejkolwiek ze stron.










