W 11. kolejce Fogo Futsal Ekstraklasy przedostatni w tabeli KKF Motus Kazimierza Wielka zmierzy się na wyjeździe z czerwoną latarnią rozgrywek Red Dragons Pniewy. Świętokrzyski beniaminek ma jednak zaledwie punkt więcej od sobotniego rywala.
Przed jednym z najważniejszych meczów jesieni kazimierskie Byki borykają się ogromnymi kłopotami kadrowymi.
– Kontuzjowani są Igor Wójcik i Przemysław Fakowski, a Sergejs Motils i Patryk Zając będą pauzować za kartki. Brakuje nam zatem czterech graczy z pola, a kontuzjowany jest jeszcze bramkarz, Krystian Jaszczyński. Na szczęście na tej pozycji mamy kilku zawodników, więc akurat tego braku aż tak bardzo nie odczujemy – powiedział prezes KKF Motus Adrian Koper.
– Do Pniew jedziemy właściwie w sześciu zawodników z pola oraz dwóch bramkarzy. Oznacza to, że nie stworzymy nawet dwóch pełnych czwórek. Być może na ławce pojawi się trzeci zmiennik, ponieważ w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się zgłosić do rozgrywek asystenta trenera, Daniela Bukalskiego. Jeśli będzie zdrowy, bo ostatnio też na coś narzekał, to być może zadebiutuje w Ekstraklasie – dodał.
– Mamy pełną świadomość, że jedziemy do drużyny, która mimo ostatniego miejsca w tabeli i tylko jednego punktu straty do nas, jest zespołem mocnym. Z rywalami od środka stawki w dół grali jak równy z równym. Wiemy, że jako gospodarze będą chcieli wyrwać nam te trzy punkty – nie wygrali od 13 meczów (red. wliczając poprzedni sezon) i zrobią wszystko, aby przerwać tę fatalną passę. Jestem przekonany, że to będzie mecz na styku. Drużyna, która jako pierwsza odskoczy rywalom na dwie lub trzy bramki, może zamknąć to spotkanie. Mam wielką nadzieję, że to będziemy my. To jest sport, więc zawsze trzeba wierzyć w pozytywny wynik – zakończył Adrian Koper.
Mecz w Pniewach rozpocznie się w sobotę (31 października) o godzinie 16.00.





