Zbliża się też koniec obowiązywania gwarancji na tory tramwajowe. O pękniętych szynach na olsztyńskich torowiskach słychać regularnie.
Jesienią MPK przeprowadziło dość szeroko zakrojone naprawy torów. Przez kolejne weekendy tramwaje nie jeździły wcale lub jeździły z ograniczeniami. To nie pomogło. Pod sam koniec roku doszło do dwóch pęknięć: na Płoskiego oraz na skrzyżowaniu Sikorskiego i Pstrowskiego. Co więcej, te pęknięcia wciąż nie są naprawione.
– Nie są one na tyle poważne, że należałoby wstrzymywać ruch lub spowalniać tramwaje. Natomiast muszą być odpowiednie warunki pogodowe. Nie może być tego przejścia między temperaturą ujemną a dodatnią – tłumaczy Cezary Stankiewicz z MPK.
– Sam fakt pojawiania się pęknięć budzi wątpliwości co do jakości wykonania torowiska. Tramwaje stały się naszą zmorą. Zadziwiająco często psuje się albo torowisko, albo tramwaje – komentuje Jarosław Babalski z Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący olsztyńskiej Rady Miasta.
Szyny pękają nie tylko w Olsztynie, ale i w innych miastach. To jest, zdaje się, normalny eksploatacyjny problem tego środka transportu – uważa natomiast przewodniczący Rady Robert Szewczyk z Platformy Obywatelskiej.
Naprawy zostaną przeprowadzone przez wykonawcę torowiska w ramach gwarancji. Warto jednak pamiętać, że nie będzie tak zawsze. Gwarancja na olsztyńskie torowiska skończy się w grudniu bieżącego roku. MPK zapewnia jednak, że będzie na to przygotowane.
– Mamy już ekipę przygotowaną do naprawy każdego rodzaju uszkodzenia, które nastąpiłoby w trakcie eksploatacji torowisk – zapewnia Cezary Stankiewicz.








