Lider świętokrzyskiego Prawa i Sprawiedliwości – poseł Krzysztof Lipiec komentuje antyrządowy protest Artura Gierady. Parlamentarzysta PO chciał posadzić kilka dębów. W liście do prezydenta miasta stwierdził, że ma to być protest przeciw zapisom nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Później, w wypowiedziach medialnych sugerował, że ma to być happening z okazji pierwszego dnia wiosny. Na „akcję protestacyjną” nie zgodził się prezydent Kielc.
Krzysztof Lipiec na portalu społecznościowym pisze: „Poseł z Kielc zastawił „pułapkę” na prezydenta swojego miasta, a następnie doniósł reszcie Polski, że kielczanie wybrali sobie lizusa PiS-u”. I nieco wcześniej: „Ale to była postprawda, albo jak mówią inni półprawda, albo jak mówią jeszcze inni – g….o prawda”.
Prezydent Wojciech Lubawski wyjaśniał, że nie wydał zgody na akcję, ponieważ nie chciał, aby miasto było kojarzone z miejscem w którym walczy się z władzą. – Nigdy nie protestowałem przeciw żadnemu rządowi, również wtedy kiedy władze sprawowała Platforma Obywatelska, chociaż powodów byłoby więcej. Moim zdaniem ratusz musi utrzymywać dobre relacje z rządem, niezależnie jakiej opcji, bo to służy rozwojowi. Jeżeli poseł chce sadzić drzewa to proszę bardzo, jednak jeśli chce protestować, to najlepiej aby nie robił tego w Kielcach, a na Wiejskiej w Warszawie, to będzie najskuteczniejsze - stwierdził prezydent Lubawski.
Zgodę na posadzenie drzew przez posła wyraził natomiast Marek Materek, prezydent Starachowic. Jak stwierdził w tym roku planowane były nasadzenie roślin przy ulicy Leśnej w Starachowicach, dlatego na dodatkowe drzewa znajdzie się tam miejsce.
Tymczasem Artur Gierada powiedział, że nie zamierza sadzić drzew w blasku fleszy. – Sprawa nabrała wystarczającego rozgłosu- stwierdził parlamentarzysta.








