Ponad 40 tysięcy złotych – na taką kwotę spółka PKP Polskie Linie Kolejowe oszacowała koszty związane ze zmianą nazwy dwóch przystanków kolejowych w Kielcach.
Jak informowaliśmy, nazwa „Kielce Czarnów” zmieniłaby się na „Kielce Ślichowice”, a przystanek „Słowik” na „Kielce Słowik”. Tadeusz Sayor, zastępca prezydenta Kielc, mówi że znając koszt takiej operacji urzędnicy rozważą propozycję kolejarzy.
– Nazwy warto zmienić, bo nie odpowiadają one lokalizacji przystanków. Nazewnictwo warto uporządkować przede wszystkim ze względu na mieszkańców i pasażerów. Poprosimy o opinię radnych w tej sprawie, ale wiem, że w większości są oni przychylni temu pomysłowi – mówi Tadeusz Sayor.
Zgodnie z obowiązującym prawem nazwy stacji i przystanków ustala zarządca infrastruktury kolejowej, czyli spółka PKP PLK. Na wniosek samorządu zmiana nazw jest możliwa, ale konieczne jest złożenie wniosku w tej sprawie, który powinien zawierać uchwałę rady miasta opiniującą zmianę nazwy.







