Świętokrzyscy politycy nie są zgodni w ocenie planów powołania Wojsk Obrony Terytorialnej. Według założeń ustawy – w każdym powiecie miałaby powstać kompania żołnierzy- ochotników, którzy po krótkim szkoleniu stanowiliby zaplecze oddziałów operacyjnych polskiej armii.
Pomysł krytykuje Nowoczesna. Działacz ugrupowania Mateusz Żukowski stwierdził w Studiu Politycznym Radia Kielce, że jego partia nie jest przeciwna idei powołania Wojsk Obrony Terytorialnej, obawia się jednak, że 16-dniowe szkolenie ochotników nie wystarczy, by zdobyli wystarczające doświadczenie. „Przyszły żołnierz, który miałby stawić czoła potencjalnemu zagrożeniu, na przykład konfliktem hybrydowym, nie będzie w stanie tego uczynić, to jest nierealne. Według założeń – do nowej formacji mają wstępować przede wszystkim członkowie organizacji paramilitarnych, tymczasem są to pasjonaci historii, którzy niewiele mają wspólnego z zawodowym wojskiem” – powiedział Mateusz Żukowski.
Cezary Głuszek ze stowarzyszenia Kukiz15 przypomniał, że obowiązkiem każdego Polaka jest obrona ojczyzny. Wojska Obrony Terytorialnej wpisują się w ten obowiązek, nie mogą jednakże być formacją marionetkową, służącą tylko defiladom i prezentacjom – zastrzegł. Jako pierwsi mają być powołani rezerwiści, którzy będą mogli służyć w miejscu swojego zamieszkania. Te osoby znają teren, więc w istotny sposób mogą przyczynić się do obrony strategicznych punktów, odciążając zarazem jednostki operacyjne – powiedział Cezary Głuszek.
Zdaniem posła PSL Kazimierza Kotowskiego – obronność terytorialną kraju należy wzmacniać, służy to bowiem zapewnieniu bezpieczeństwa naszych granic. Parlamentarzysta przypomniał, że podobne formacje militarne istnieją w innych państwach i doskonale spełniają swoją rolę. Wątpliwości ludowców budzą warunki funkcjonowania Wojsk Obrony Terytorialnej w systemie sił zbrojnych. Jak stwierdził Kazimierz Kotowski – nie może być tak, że cztery piony będą podlegały sztabowi generalnemu, a jeden ministrowi obrony. PSL postuluje również, by nowa formacja nie została nigdy użyta do rozgrywek politycznych wewnątrz kraju.
Poseł Artur Gierada z Platformy Obywatelskiej stwierdził z kolei, że Wojska Obrony Terytorialnej będą silną bronią w rękach Antoniego Macierewicza, jeśli nie zostanie zmieniona ustawa. „Jeśliby ta młodzież miała w przyszłości stawiać czoła wyćwiczonym jednostkom sił specjalnych wroga, o czym wspominał minister obrony, to wyrządzilibyśmy jej wielką krzywdę” – dodał parlamentarzysta. Artur Gierada zaznaczył, że obawy Platformy Obywatelskiej budzi też sposób finansowania przyszłej formacji, bo pieniądze na jej utrzymanie zabierane byłyby zawodowym żołnierzom. „Z jednej strony nie kupujemy helikopterów, potrzebnych armii, a z drugiej wydajemy półtora miliarda złotych na wojsko, które przypomina trochę rok 1939, kiedy to nasi żołnierze szli z szabelkami na czołgi. Do tego niestety może doprowadzić polityka Antoniego Macierewicza” – mówił poseł.
Senator Jarosław Rusiecki powiedział, że Wojska Obrony Terytorialnej muszą powstać ze względu na obecną sytuację geopolityczną i konieczność podniesienia bezpieczeństwa kraju. „My chcemy utworzyć do 2019 roku formację obronną, składającą się z 53 tysięcy obywateli, którzy są pasjonatami, mają już militarne przeszkolenie w wielu organizacjach” – stwierdził senator.
Jarosław Rusiecki dodał, że od kilku lat obserwowany jest w Polsce wzrost zainteresowania formacjami militarnymi. Jak zaznaczył – jest potrzeba, by odstraszać potencjalnych przeciwników.
Posłuchaj audycji:






















