Ośrodek Rozwoju Edukacji sprawdzi, jak zjawisko eurosieroctwa wpływa na wyniki szkolne. Badania zleciło Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort chce wiedzieć, ile jest dzieci, których jedno lub oboje rodziców wyjechało do pracy za granicą. MEN interesuje również to, jakiego wsparcia takie dzieci oczekują.
Badania nie obejmą szkół w naszym województwie, ale świętokrzyski kurator oświaty Kazimierz Mądzik zapowiada, że kuratorium z własnej inicjatywy sprawdzi skalę eurosieroctwa w regionie.
– Wyjazd rodziców na pewno odbija się na wynikach w nauce dziecka. Babcia lub wujek, którzy zostają opiekunami, często nie mają autorytetu rodziców i dzieci czują się bezkarne. Będziemy chcieli zbadać skalę problemu w naszym regionie. I przypomnieć pedagogom, że dzieci, których rodzice pracują za granicą wymagają większej uwagi i opieki – mówi Kazimierz Mądzik.
Sylwester Ozga, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 w Kielcach, jednej z największych placówek w województwie przyznaje, że uczą się u niego dzieci, których jedno lub oboje rodziców wyjechało do pracy za granicę. – U nas w szkole nie obserwujemy, by wyjazd rodziców negatywnie odbijał się na wynikach w nauce. Ale może się zdarzyć, że w rodzinach, gdzie zainteresowanie dzieckiem jest mniejsze lub opiekunowie nie potrafią pomóc dziecku na przykład w odrabianiu lekcji, nieobecność rodzica wpływa negatywnie na to jak dziecko się uczy – mówi Sylwester Ozga.
Według Marzeny Kosteckiej-Biskupskiej, pedagoga ze Świętokrzyskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli eurosieroctwo to problem bardzo poważny i trzeba uświadomić rodzicom, że decyzja o wyjeździe za granicę na pewno odbije się na relacjach z dzieckiem. Niekiedy z tęsknoty dochodzi nawet do prób samobójczych. Rozłąkę najboleśniej przeżywają dzieci małe. U siedmio- ośmiolatków mogą nawet pojawić się przewlekłe bóle brzucha i głowy.












