Kolejny raz świętokrzyscy policjanci zostali wezwani do fałszywego zdarzenia. Tym razem mundurowi poszukiwali kobiety, która chciała się targnąć na swoje życie. Jak się okazało, całą historię wymyśliła 29-letnia mieszkanka okolic Buska-Zdroju, a policjantów zaalarmowała dla żartu.
Mariusz Bednarski z biura prasowego świętokrzyskiej policji poinformował, że na miejsce wskazane przez 29-latkę – w okolicę Chęcin – gdzie rzekomo miała przebywać jej zdesperowana siostra, został skierowany patrol policji i karetka pogotowia. Na miejscu jednak zastano tylko starszego, samotnie mieszkającego mężczyznę. Policjanci skierowali więc patrol i karetkę do miejscowości o tej samej nazwie, ale położonej nieopodal Pińczowa.
Tam także okazało się, że nie ma kobiety opisanej w zgłoszeniu. Alarm został więc zgłoszony jako fałszywy. W rozmowie z mundurowymi kobieta przyznała, że poprzedniego dnia piła alkohol i nie do końca pamięta, gdzie dzwoniła. Teraz sprawa została skierowana do sądu, a sprawczyni fałszywego alarmu może grozić kara więzienia lub wysoka grzywna.
Fałszywe alarmy w policji to prawdziwa plaga. Mariusz Bednarski informuje, że liczba zawiadomień o przestępstwach i wykroczeniach, które nie miały miejsca waha się od kilku do kilkunastu miesięcznie. Nieprawdziwe zgłoszenia stawiają na nogi nie tylko policjantów, ale też pozostałe służby. Świętokrzyska Straż Pożarna od początku roku 125 razy wyjeżdżała do sygnałów, które okazywały się fałszywe.
Tylko część z nich to tzw. zgłoszenia w dobrej wierze, gdzie osoba dzwoniąca jest przekonana, że interwencja straży jest niezbędna. W pozostałych przypadkach autorzy fałszywych alarmów stają przed sądem i są pociągani do odpowiedzialności oraz do zwrotu kosztów rozpoczętej akcji ratunkowej.








