Podpisy zebrane pod wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie likwidacji straży miejskiej w Kielcach zostały zniszczone. „Zrobiliśmy to krótko po pierwszym miesiącu prowadzenia akcji, kiedy zorientowaliśmy się, że nie przyniesie ona spodziewanego skutku” – powiedział Radiu Kielce Dawid Lewicki z partii Korwin, który był pełnomocnikiem inicjatywy referendalnej.
Przyznał jednak, że organizatorzy nie dopełnili jeszcze obowiązku złożenia protokołu o zniszczeniu do Państwowej Komisji Wyborczej. Powinni tego dokonać w trzy dni po upłynięciu 60-cio dniowego terminu na zebranie podpisów. Czas ten zakończył się w pierwszym tygodniu kwietnia. Dawid Lewicki tłumaczy, że stało się tak na skutek niedopatrzenia i w najbliższym czasie dostarczy wymagane dokumenty.
Organizatorzy referendum w sprawie likwidacji straży miejskiej zebrali niespełna 4 tys. podpisów. Do ogłoszenia głosowania potrzeba ich było około 16 tysięcy.
Dawid Lewicki stanowczo wykluczył, by podpisy zostały przekazane w ręce trzecie. „Mamy świadomość, że listy zawierają dane personalne kielczan, dlatego do momentu zniszczenia nie były nikomu udostępniane” – powiedział.
Pytany przez Radio Kielce o współpracę z drugim komitetem, odpowiedzialnym za zbiórkę podpisów w sprawie referendum o odwołanie prezydenta Wojciecha Lubawskiego, stwierdził, że część wolontariuszy zbierających podpisy pod wnioskiem dotyczącym straży miejskiej zbierało jednocześnie podpisy pod drugim referendum. „Osoby te indywidualnie rozliczały się z drugim komitetem, odbywało się to niezależnie od nas” – dodał.
Komisarz Wyborczy w Kielcach ma czas do 30 kwietnia na zbadanie czy podpisy pod wnioskiem o referendum odwołujące prezydenta zebrane zostały w sposób prawidłowy. Weryfikacji podlega ponad 22 tysiące podpisów.








