20 godzin trzeba było czekać na decyzję o usunięciu samochodu, który uniemożliwiał naprawę uszkodzonego wodociągu na osiedlu Uroczysko w Kielcach.
W miejscu awarii sieci stało auto, którego właściciel wyjechał na weekend za granicę. Do domu ma wrócić dziś wieczorem. Od wczorajszego popołudnia, pracownicy wodociągów rozważali, czy można przestawić pojazd, żeby rozpocząć prace. W tym czasie, kilka bloków i pawilony handlowe zostały pozbawione dostaw wody.
Mieszkańcy ulicy Toporowskiego są oburzeni tą sytuacją. Ich zdaniem, problem powinien być załatwiony w kilkanaście minut. „W rozwiniętych krajach przyjeżdża laweta, która przestawia samochód na inne miejsce, albo odholowuje na parking policyjny”- mówili naszemu reporterowi. Wczoraj na miejsce przyjechał cały sprzęt i ludzie gotowi do usunięcia awarii. Gdyby wtedy rozpoczęli prace, woda płynęłaby dziś z kranów.
Feralny samochód został przestawiony dopiero dziś po południu. Rzecznik Wodociągów Kieleckich- Ziemowit Nowak tłumaczy, że przez cały czas trwały negocjacje z policją, ponieważ spółka nie może sama naruszać czyjejś własności, bez konkretnych powodów. Przyznaje, że trwało to za długo. Według niego, granica stanu wyższej konieczności została przekroczona, dlatego policja asystowała przy przestawieniu samochodu. Rzecznik informuje, że wszystkie koszty, które spowodowała ta awaria, również odholowanie samochodu, będą pokryte przez wodociągi.
Mieszkańcy Uroczyska przez dwa dni musieli korzystać z wody z beczkowozu.








