Stowarzyszenie „Pomocna dłoń” z Tarłowa nie będzie już otrzymywało unijnego wsparcia z Banków Żywności. Powodem jest stwierdzenie przez Agencję Rynku Rolnego wielu nieprawidłowości w jego funkcjonowaniu. Jak informowaliśmy – dwa miesiące temu mieszkańcy Tarłowa skarżyli się na dyskryminację przy dystrybuowaniu unijnej pomocy. Teraz okazało się, że zarzutów jest więcej.
Najważniejszym było nieprawidłowe przechowywanie żywności, co w efekcie spowodowało jej marnotrawienie. Kontrola jeszcze trwa, ale Agencja Rynku Rolnego już zdecydowała się na wydanie zakazu przekazywania stowarzyszeniu żywności pochodzącej z jej magazynów. Maria Pawłowska, z Biura Wspierania Konsumpcji wyjaśnia, że z taką niekompetencją i niewłaściwym prowadzeniem dystrybucji, kontrolerzy spotykają się bardzo rzadko.
Stowarzyszenie „Pomocna dłoń” z Tarłowa nie może już otrzymywać żywności za pośrednictwem banków, które zajmują się rozdzielaniem unijnej pomocy. Poza tym nałożona będzie na nie kara finansowa. Maria Adamczyk, prezes Świętokrzyskiego Banku Żywności w Ostrowcu wyjaśnia, że zakaz już wszedł w życie. Dodaje jednak, że za to, w jaki sposób i komu rozdzielano żywność, odpowiedzialność ponosi wyłącznie stowarzyszenie.
Obecna prezes stowarzyszenia, radna powiatu opatowskiego Jolanta Magierowska stwierdziła, że nic nie wie o zakazie i wynikach kontroli.
To nie jedynie kłopoty Stowarzyszenia „Pomocna dłoń”. Sprawą zajmuje się także opatowska prokuratura. W czerwcu, w jednym z wątków śledztwa, dotyczącym działalności stowarzyszenia, postawiła jednej z pracownic banku zarzut podrobienia podpisów.
Przypomnijmy, mieszkańcy Tarłowa twierdzili, że odmawia się im pomocy żywnościowej, dlatego, że brali udział w referendum, mającym odwołać wójta Leszka Walczyka. Założycielem stowarzyszenia i jego pierwszym prezesem, jeszcze niewykreślonym z rejestrów był właśnie wójt.
Teresa Czajkowska








