Rozpoczął się proces policjantów z buskiej drogówki, których prokuratura oskarżyła o przyjmowanie korzyści majątkowych. Jedenastu funkcjonariuszom prokuratura zarzuca, że od grudnia 2009 roku do lutego 2010 w zamian za odstąpienie od kary wzięli łapówki w wysokości od 20 do 250 złotych. Policjanci przyjmowali także euro oraz chipsy, orzeszki i butelkę wódki.
Oprócz korupcji prokuratura zarzuca im także poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz niedopełnienie obowiązków służbowych. Stróże prawa wpadli po tym, gdy kontrolę w buskiej drogówce przeprowadziło Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Dowody na korupcję Biuro zdobyło montując w radiowozie podsłuch. Rekordzista, który ma 217 zarzutów był laureatem konkursu na policjanta ruchu drogowego 2009 roku.
Na ławie oskarżonych zasiedli też kierowcy, którzy wręczyli łapówki. W sumie sprawa dotyczy prawie 40 osób, w związku z czym proces toczy się w Sądzie w Pińczowie który ma większe sale rozpraw.
We wtorek 16 osób – głównie oskarżonych kierowców – złożyło wniosek o dobrowolne podanie się karze. Zaproponowali rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę w wysokości od 1000 do 2000 złotych, w zależności od sytuacji materialnej. Ich sprawa będzie rozpatrywana na oddzielnej rozprawie.
Na wniosek wszystkich oskarżonych sędzia Renata Szczerba zabroniła mediom rejestrowanie przebiegu rozprawy. Komentarzy odmówili też obrońcy oskarżonych. Policjantom grozi do 10 lat więzienia.
Michał Michta












