Odpady z domowych śmietników, gruz, elektrośmieci, a nawet części z demontażu samochodów znajdują strażnicy miejscy na terenach zielonych w Kielcach. Od początku roku odnotowano 94 zgłoszenia dotyczące zanieczyszczenia terenu. 18 przypadków stanowiły większe dzikie wysypiska.
Bogusław Kmieć, rzecznik Straży Miejskiej w Kielcach podkreśla, że problem nielegalnych składowisk ma charakter lawinowy.
– Jeżeli gdziekolwiek pojawią się jakieś odpady, to rozpoczyna się efekt kuli śnieżnej – inne osoby, korzystając z tego, że już coś tam leży, dosypują również swoje. Jeśli nie zostanie ono wykryte odpowiednio szybko, to może rozrosnąć się do dużych rozmiarów – podkreśla.
Bogusław Kmieć zauważa, że spektrum odpadów porzucanych na dzikich wysypiskach jest ogromne i wykracza daleko poza zwykłe śmieci domowe. Plagą stają się przedmioty wielkogabarytowe oraz pozostałości po pracach budowlanych.
– Na terenie dzikich wysypisk leży bardzo duża ilość odpadów bytowych, co może dziwić, no bo przecież wszyscy mieszkańcy mają obowiązek zawarcia umowy na ich odbiór. Widzimy również elektrośmieci, bardzo dużą ilość opon samochodowych, duże ilości gruzu poremontowego – wymienia.
Bogusław Kmieć dodaje, że nielegalne składowiska to nie tylko problem estetyczny.
– Oczywiście wpływają one źle na wizerunek naszego miasta i komfort podczas spacerów, jednak największy problem to realne zagrożenie dla przyrody. Substancje z odpadów wraz z deszczem przenikają do gleby i wód gruntowych, co może doprowadzać do skażenia środowiska – tłumaczy.
Aby namierzyć sprawców wyrzucania śmieci w nielegalnych miejscach, strażnicy korzystają z nowoczesnych technologii.
– Do identyfikacji sprawców stosujemy urządzenia takie jak drony, fotopułapki czy kamery monitoringu wizyjnego. Dzięki temu udaje nam się niejednokrotnie zarejestrować wizerunek sprawcy albo numery rejestracyjne pojazdu. Bardzo często korzystamy również z pomocy osób spacerujących, którym udało się napotkać takiego nieodpowiedzialnego mieszkańca. W tym roku we wszystkich 18 najpoważniejszych przypadkach udało się już ustalić sprawców – zaznacza Bogusław Kmieć.
Za wyrzucanie śmieci w niedozwolonych miejscach (np. do lasu, na pobocze, do cudzego kontenera lub na dzikie wysypisko) grożą surowe kary finansowe, a w poważniejszych przypadkach nawet pozbawienie wolności.










