– Jeśli chcemy być bezpiecznym państwem, musimy liczyć na swoją siłę, bo bycie wasalem innego kraju dla nikogo dobrze się nie kończy – stwierdził Dawid Lewicki, komentując zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Lider świętokrzyskiej Konfederacji zaznaczył, że dopóki Polska nie będzie podmiotem na arenie międzynarodowej, to będzie traktowana jak wasal.
Jak dodał gość Radia Kielce – niebezpieczeństwo może grozić nam głównie ze Wschodu.
– Widzimy, co się dzieje na Ukrainie. Przede wszystkim trzeba być przygotowanym do długiej wojny, do obrony, trzeba się zbroić, a nie liczyć, że przyjdzie ktoś z zewnątrz i nas obroni. Myślę, że największą naszą siłą teraz jest to, że Rosja nie jest przygotowana, by atakować kolejne kraje – stwierdził.
– Skoro żołnierze nawet butów nie mają, nie mamy amunicji, dronów, systemów antydronowych, czyli tego, jak dziś wygląda wojna, to jaka jest nasza siła? Tymczasem przyglądamy się wojnie Platformy Obywatelskiej z PiS-em o to, kto bardziej za co odpowiada, kto czego nie zrobił, zamiast inwestować w naszą armię, zamiast budować sojusze, które będą realne, a nie tylko na papierze. A realne sojusze są z tymi państwami, z którymi mamy wspólne interesy, czyli na przykład z Turcją, Rumunią, państwami bałtyckimi i skandynawskimi – mówił.
Gość Radia Kielce przytoczył przykład Ukrainy, jako kraju, który doskonale się zbroi, dzięki czemu stawia opór Rosji.
– Na Ukrainie funkcjonuje około 200 firm, które produkują drony. 100 z nich wysyła bezzałogowce na front. Ukraińskie służby informują, że tylko w tym roku na froncie wykorzystanych będzie ponad 7 milionów dronów. A ile my takich dronów mamy w Polsce? Pewnie tyle, że wystarczyłoby ich, podobnie jak amunicji, zaledwie na kilka dni działań zbrojnych. Jesteśmy nieprzygotowani do obrony i mówię to z bardzo dużym smutkiem – stwierdził.
Dawid Lewicki odniósł się też do planowanych zmian w polskiej ochronie zdrowia. Komentując projekt powiązania informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL i prawem do wykonywania zawodu powiedział, że to akt desperacji polityków. System jest – w jego opinii – tak dziurawy, że łatanie go – jak się wyraził – taśmą klejącą, niewiele pomoże. Przyznał jednak, że niektóre sytuacje związane z zarobkami lekarzy są zastanawiające i pewnie mogą się zdarzyć jakieś nieprawidłowości, które należałoby wyjaśnić.
– Przede wszystkim Polska potrzebuje rzetelnych reform, bo dolewanie kolejnych pieniędzy do tego dziurawego wiadra, którym jest ochrona zdrowia, nie spowoduje, że to wiadro będzie nagle szczelne. Jeśli chcemy, by ten system działał normalnie, to musimy wprowadzić konkurencję, tak jak jest to na przykład w Niemczech, gdzie działa ponad sto kas chorych. Tamten system jest uważany za najlepszy na świecie. Kasy pomiędzy sobą konkurują o pacjenta i dzięki temu ceny są niższe, a poziom usług medycznych wyższy – wyjaśnił.
Lider świętokrzyskiej Konfederacji dodał, że 5 milionów Polaków i tak ubezpiecza się prywatnie, mimo to musi płacić haracz na Narodowy Fundusz Zdrowia.
Dawid Lewicki skomentował też wprowadzenie przez niektóre samorządy transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych w krajach Wspólnoty. Podkreślił, że ponad unijnym prawem jest polska konstytucja i należy przestrzegać obowiązującego w naszym kraju prawa. Jak dodał – na sytuację, w której tylnymi drzwiami wprowadza się legalizację związków homoseksualnych nie ma zgody Konfederatów.









