– Bardzo trudno jest prowadzić efektywną produkcję rolniczą, gdy w ostatnich latach widzimy drastyczne zmiany klimatu – powiedział na antenie Radia Kielce dr Mirosław Korzeniowski, prezes Stowarzyszenia Agroekoton. Dodał, że w tym roku z końcem kwietnia mrozy sięgały nawet -8 stopni, co spowodowało bardzo duże straty dla świętokrzyskich rolników i ogrodników.
Zapytany o to czy jest jakiś system wsparcia, z którego mogą korzystać producenci odpowiedział, że po wejściu do Unii Europejskiej bardzo dużo zainwestowaliśmy w polskim rolnictwie chociażby w infrastrukturę przechowalniczą.
– Mamy również tutaj w Świętokrzyskim najlepszą bazę przechowalniczą do jabłek. To jest naszą przewagą konkurencyjną i dobrze wykorzystaliśmy środki unijne. W ostatnich latach widzimy te drastyczne zmiany klimatu i to jest zadanie, które stoi przed nami, żeby w kolejnej perspektywie budżetu wspólnej polityki rolnej uwzględnić te działania, które będą je ograniczać.
Gość Radia Kielce dodał, że są już dostępne technologie w regionie świętokrzyskim, które mogą ograniczać skutki zmian klimatu i co najważniejsze – często są już sprawdzone tu w lokalnych warunkach.
– Chociażby te wiatraki przeciwrzymrozkowe, czy systemy zraszania nadkoronowego, czyli takiej wody, która leci znad drzewa i okrywa nam, tworząc mikroklimat w fazie kwitnienia. Niestety te systemy są dosyć kosztowne i nie każdego sadownika od razu będzie na nie stać. Potrzebne są systemy wsparcia dla tych upraw, których prawdopodobieństwo strat jest duże, a jednocześnie dają relatywnie dużą szansę dobrych dochodów z jednego hektara. Chociażby uprawa czereśni, moreli, czy najlepszych odmian jabłoni w intensywnej produkcji – wymienia.
Dr Mirosław Korzeniowski odniósł się też do pomysłu budowania krajowego systemu retencyjnego, w kontekście systemów zraszania i problemów z dostępem do wody. Jego zdaniem ciężko będzie zbudować jeden krajowy system, ponieważ dostęp do wody jest zróżnicowany między regionami.
– Mamy Dolinę Wisły, mamy wzgórza w kierunku Opatowa i dostęp do wody jest z innych poziomów. Niestety Polska generalnie jest krajem nizinnym i nie jesteśmy w stanie budować wielkich zapór wodnych, ponieważ krajobraz na to nie pozwala. Czyli takiej retencji wielkiej nie jesteśmy w stanie zrobić. Ta mała retencja powierzchniowa mogłaby być pomocna, ale też musimy pamiętać o tym, że deficyt wody wynika z tego, że mamy deficyt opadów w ostatnich latach i tak naprawdę nie bardzo mamy co gromadzić, bo zarówno nie ma dużej okrywy śnieżnej zimą, jak i nie ma istotnych opadów wiosennych czy letnich. Dlatego musimy wykorzystywać optymalnie wodę ze źródeł podziemnych, głębinowych – uważa.
Gość Radia Kielce przyznał, że budowanie legalnych studni ograniczają bariery administracyjne, które znacznie wydłużają ten proces nawet do dwóch lat. To z kolei powoduje problem z uprawami drzew owocowych, które nie mogą tyle czekać na wodę. Więc problemem są nie o tyle same koszty budowy studni, co wydłużone zbiurokratyzowane procedury administracyjne. To samo dotyczy chociażby montowania wiatraków antyprzymrozkowych, które sprawdziły się już w naszych warunkach.
– Wiemy, że nie są to wielkie inwestycje takie jak wiatraki do produkcji prądu 120-metrowe, tylko 8- 12-metrowe lokalne instalacje, które naszym zdaniem powinny być na uproszczonych procedurach dopuszczane do stosowania. Wtedy mielibyśmy mniejsze straty i rolnicy mieliby płynność finansową. Nie musielibyśmy wszyscy jako podatnicy wspierać ich, żeby mogli przetrwać do kolejnego roku, żeby kontynuować produkcję, dawać miejsca pracy i wspierać polską gospodarkę – dodaje.
Na koniec nasz rozmówca odniósł się do ubezpieczeń rolniczych, do których państwo dopłaca obecnie 65%. Jego zdaniem ten system się nie sprawdza i wymaga zmiany.
– Szczególnie w ogrodnictwie, ponieważ w ostatnich latach ryzyko strat jest tak duże, że pomimo tych dopłat, które są, firmy ubezpieczeniowe nie chcą ubezpieczać upraw ogrodniczych. Nawet z tym systemem dopłat publicznych nie jest to po prostu dla nich dobry biznes. Teoretycznie lepsze byłyby masowe obowiązkowe ubezpieczenia, jak np. przy samochodach. To jest oczywiście decyzja polityczna, ja nie chcę odpowiadać za polityków, ale też mam poważne wątpliwości. Patrząc na uprawy ogrodnicze, nawet jeżeli będą te dotacje, to może być problem, że stawki tych ubezpieczeń będą bardzo wysokie i będą trudne do opłacenia dla przeciętnego gospodarstwa ogrodniczego w Polsce, w tym województwie świętokrzyskim – ocenia.
We wtorek (9 czerwca) w sandomierskim Branżowym Centrum Umiejętności odbyła się konferencja pn. „Ekstremalne zjawiska pogodowe a zrównoważone ogrodnictwo przyszłości”. Uczestniczył w niej m.in. przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa Poseł Mirosław Maliszewski, który zapowiedział wsparcie sadowników w upraszczaniu procedur dotyczących budowy studni czy montowania wiatraków antyprzymrozkowych.










