Eksportują ślimaki jadalne do wielu krajów w Europie, zaopatruje się w nie m.in. jedna z paryskich restauracji z gwiazdką Michelin. Mowa o świętokrzyskiej hodowli w miejscowości Kołomań, w gminie Zagnańsk. Prowadzi ją Grażyna Nawrocka wraz z mężem, jest to ich pomysł na emeryturę.
Hodowlę rozpoczęli 4 lata temu, a w ubiegłym roku wybudowali zakład przetwórczy. Ich ślimaki kupują m.in Włosi, Hiszpanie, Grecy, a ostatnio zainteresowali się nimi Finowie. Odmiana jaką hodują, to ślimak tzw. duży szary: Helix Aspersa Maxima. Aby trafić na stoły musi ważyć co najmniej 14 gram. Ślimaki potrzebują spokoju i wilgoci – mówi Grażyna Nawrocka.
– W naszej hodowli mamy perko rzepik. Jest to roślina pastewna będąca mieszanką rzepaku i kapusty chińskiej, służy jako dodatkowy pokarm i schronienie dla ślimaków. Podajemy im też naturalną paszę – wyjaśnia.
Ślimaki duże szare potrzebują od 5 do 7 miesięcy od wyklucia, aby osiągnąć wielkość handlową. Ich zbiór odbywa się we wrześniu i na początku października. Grażyna Nawrocka przekonuje, że warto jeść ślimaki, bo są bogate m.in w białko, magnes, żelazo i witaminy.
– Moim celem jest to, aby przywrócić Polakom, szczególnie mieszkańcom województwa świętokrzyskiego coś, co do nas należało od wieków. Ślimaki sprowadzili w XII wieku cystersi, którzy w Wąchocku założyli pierwsze ślamaczarnie – dodaje.
Nowością hodowli z Kołomania są ślimaki liofilizowane. W ofercie są też ślimaki w słoikach z rożnymi dodatkami.










