Stop politycznym nominacjom w instytucjach kultury – piszą w oświadczeniu przesłanym do Radia Kielce działacze Komitetu Obrony Demokracji z województwa świętokrzyskiego. Sprawa dotyczy odwołania Jacka Rudnickiego, wicedyrektora Filharmonii Świętokrzyskiej. Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego w Kielcach w dalszym ciągu nie podaje przyczyn swojej decyzji, a nowa wicedyrektorka twierdzi, że pytania do niej kierowane o polityczną nominację są medialną nagonką.
Jak informowaliśmy, zarząd województwa świętokrzyskiego pod koniec czerwca podjął dwie uchwały w sprawach kadrowych Filharmonii Świętokrzyskiej – jedna dotyczy wyrażenia zgody na odwołanie Jacka Rudnickiego z funkcji, druga powołania na to stanowisko Doroty Łukomskiej, dotychczasowej dyrektorki departamentu kultury, edukacji i sportu w urzędzie marszałkowskim.
– Region Świętokrzyski Komitetu Obrony Demokracji stanowczo protestuje przeciwko sposobowi obsadzenia stanowiska zastępcy dyrektora Filharmonii Świętokrzyskiej poprzez powołanie Doroty Łukomskiej. Nasz sprzeciw nie jest wymierzony w osobę nowo powołanej wicedyrektorki, lecz w sposób podjęcia tej decyzji, który budzi poważne wątpliwości dotyczące standardów przejrzystości, równego dostępu do stanowisk publicznych oraz oddzielenia instytucji kultury od wpływów politycznych – czytamy w stanowisku, które w ostatnich dniach trafiło do Radia Kielce.
Krzysztof Rzepecki, przewodniczący świętokrzyskiego KOD-u dodaje, że w tej sytuacji zabrakło ze strony władz regionu przedstawienia konkretnych powodów takiej decyzji.
– Jeżeli się kogoś ze stanowiska „zdejmuje”, to trzeba to uzasadnić, na przykład tym, że ktoś wszedł w jakieś podejrzane kontakty, ma wyrok sądowy, jest za stary, a tu nie ma żadnego uzasadnienia – ocenia.
I dodaje, że w tym przypadku zabrakło także przeprowadzenia transparentnego konkursu oraz publicznego uzasadnienia, dlaczego na wicedyrektora instytucji podleglegającej władzom z PiS wybrano akurat Dorotę Łukomską, byłą członkinię tej partii, obecnie powszechnie postrzeganą jako sympatyzującą z tym środowiskiem.
Po raz kolejny skierowaliśmy do władz województwa pytania w tej sprawie: o powody odwołania wicedyrektora oraz względy, które zadecydowały o powołaniu Doroty Łukomskiej na stanowisko. W odpowiedzi zostaliśmy odesłani do komunikatu, jaki w tej sprawie już otrzymaliśmy od rzecznika urzędu, Przemysława Chruściela. Nie ma w nim wskazanych konkretnych powodów podjętych decyzji. Jest z kolei mowa o „bieżących potrzebach organizacyjnych”, „nowej dynamice” oraz „świeżym spojrzeniu i nowych kompetencjach”, jakie może wnieść Dorota Łukomska do filharmonii.
O powody odwołania zapytaliśmy także Jacka Rudnickiego, który również przyznaje, że ich nie poznał.
– Decyzja bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ nie było żadnych merytorycznych uwag do mojej 23-letniej pracy. Powody nie są mi absolutnie znane – mówi Jacek Rudnicki.
Wicedyrektor przebywa teraz na zwolnieniu lekarskim. Z kolei Dorota Łukomska od 1 lipca pełni już nową funkcję w Filharmonii Świętokrzyskiej. Na nasze dwa pytania o kompetencje i zarzuty nominacji partyjnej, które zadaliśmy jej po raz pierwszy w tej sprawie, odpowiedziała oświadczeniem. Zarzuca w nim mediom, w tym Radiu Kielce „zaplanowaną nagonkę”, która doprowadziła do skierowania wobec niej, rodziny i bliskich ogromnej fali hejtu.
– Nie należę do żadnej partii politycznej i nie jestem w związku z żadnym politykiem Prawa i Sprawiedliwości. Związek, o którym mowa w publikacjach medialnych zakończył się ponad sześć lat temu. Przedstawianie tej nieaktualnej relacji jako przyczyny mojego awansu zawodowego jest nieprawdziwe i wprowadza opinię publiczną w błąd – pisze, choć Radio Kielce w tej sprawie o jej związkach z kimkolwiek nie informowało.
Dorotę Łukomską zapytaliśmy także o merytoryczne przygotowanie do pełnienia funkcji wicedyrektora. Wskazała, m.in., że odpowiadała za zarządzanie finansami publicznymi, realizację inwestycji oraz kierowanie zespołami pracowników.
– Po niektórych pytaniach medialnych można odnieść wrażenie, że zastępca dyrektora Filharmonii koniecznie musi grać w orkiestrze. W takim razie dyrektor szpitala powinien wykonywać operacje, a zastępca dyrektora lotniska pilotować samoloty. Na szczęście rzeczywistość wygląda inaczej – stanowiska kierownicze mają jasno określony zakres obowiązków. Skala emocji oraz zaangażowanie części środowisk związanych z KO, KOD i PSL w kwestionowanie mojego powołania – mimo ponad 20 lat mojego doświadczenia zawodowego, ponad 16 lat pracy na stanowiskach kierowniczych oraz 15 lat pełnienia funkcji burmistrza – skłania mnie do rozważenia przedłożenia zarządowi województwa świętokrzyskiego rekomendacji dotyczącej przeprowadzenia kompleksowego audytu finansowego i organizacyjnego Filharmonii Świętokrzyskiej. Transparentność funkcjonowania instytucji publicznych nie powinna budzić niczyich obaw – pisze w oświadczeniu.
O ocenę sytuacji, także w szerszym kontekście poprosiliśmy dr Pawła Ramiączka, politologa.
– To jest schemat, który powtarza się dość często. Mam wrażenie, że dzisiaj stanowiska publiczne, zwłaszcza te mocno eksponowane, są w zarządzaniu partii politycznych, które są u władzy – czy to w danym regionie, czy w centralnej części kraju. Oczywiście budzi to ogromne kontrowersje społeczne, zwłaszcza gdy stanowiska obejmują ludzie, którzy np. z daną branżą nie mają nic wspólnego. Nie twierdzę, że jeśli chodzi o tę konkretną posadę w województwie świętokrzyskim tak jest, że ktoś nie ma kompetencji. Natomiast fakt, że w tle pojawiają się sympatie polityczne, budzi wiele pytań – komentuje.
Politolog wskazuje, że systemowym rozwiązaniem powinny być konkursy na wszystkie stanowiska publiczne z transparentnym obsadzaniem w kontekście wymogów i kompetencji potrzebnych na danym stanowisku. Transparentne powinny być też rozmowy kwalifikacyjne, progi oparte na testach wiedzy i surowe przestrzeganie tych zasad. Dr Paweł Ramiączek mówi, że aby takie zmiany nastąpiły, musiałaby zmienić się także mentalność polityków na wszystkich szczeblach władzy, co raczej dziś wydaje się mało realne.









