Niewykluczone, że będzie piąta próba wprowadzenia do porządku obrad kieleckiej rady miasta projektu uchwały o zaciągnięciu kredytu konsolidacyjnego.
Jak przekonuje Agata Wojda, prezydent Kielc, wiceprzewodnicząca świętokrzyskich struktur Koalicji Obywatelskiej – pożyczka w nowym kształcie jest szansą dla dalszego rozwoju miasta. Przypomina jednocześnie, że o zmiany postulowali radni, którzy chcieli, by kwota tego kredytu była niższa, co urzędnicy uwzględnili w projekcie.
– Problem nam nie zniknął. To nie jest tak, że była to nasza fanaberia, by poprawić sobie komfort funkcjonowania, lecz jest to kluczowa sprawa dla przyszłości miasta – zaznacza.
– Jesteśmy dziś w sytuacji, kiedy zadłużenie miasta, to odziedziczone, jest znaczące, zresztą Kielce nie są w tej kwestii wyjątkiem na mapie Polski. To zadłużenie, zaciągnięte w poprzednich latach jeszcze przez prezydentów Wojciecha Lubawskiego i Bogdana Wentę osiąga dziś skalę spłaty w wysokości 100 mln złotych rocznie. Taki jest wysiłek finansowy, który miasto musi podjąć. Jeżeli byśmy przeprowadzili długi proces konsolidacji już obecnego zadłużenia, to te zobowiązania w najbliższych latach spadną nam do poziomu około 50 mln złotych – wyjaśnia prezydent.
Jak dodaje Agata Wojda – nie mówimy o tym, że będziemy mieli milej i bezpieczniej, tylko o tym, że da nam to możliwość takiego konstruowania dokumentów finansowych, że zmieszczą się tam kolejne środki na inwestycje. Jeśli natomiast dziś mówimy o pożyczce z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności, to żeby ją zaciągnąć na preferencyjnych warunkach z możliwością umorzenia, musimy mieć możliwość, przy naszych wskaźnikach i zdolnościach zaciągania długu, na kolejne zobowiązania finansowe. I przed taką możliwością dziś stoimy, czy sięgamy po te środki, jak to robią inne samorządy, czy też koncentrujemy się na spłacie tego zadłużenia, które ktoś zaciągnął już kilka lat temu również po to, by inwestować i mieć pieniądze na wkłady własne – mówi.
Prezydent Kielc wyjaśnia, że pożyczka konsolidacyjna to nie jest zwiększenie długu miasta i nie spowoduje, że ten dług wzrośnie.
– Mamy go na poziomie 1 mld 400 mln złotych i po zaciągnięciu pożyczki konsolidacyjnej w kwocie 350 mln zadłużenie będzie dokładnie na takim samym poziomie. Prawdą jest, i tego nie ukrywamy, że jeżeli rozterminowujemy spłatę tego zadłużenia, to na przestrzeni tych 22 lat koszty operacyjne tego długu będą większe. Jakie? – trudno przewidzieć, ze względu na wskaźniki. Wiemy, że przy dziś zaproponowanej niskiej marży od konsorcjum banków to będzie około 30 mln złotych na samej marży, do czego dochodzą inne wskaźniki, których obecnie nie jesteśmy w stanie na te 22 lata oszacować, ale te koszty obsługi rzeczywiście będą większe – mówi.
Agata Wojda przypomina, że dziś miasto ma możliwość zaciągnięcia pożyczki z Funduszu Bezpieczeństwa na więcej niż 120 mln złotych. Złożony został wniosek na kompleksową modernizację i przebudowę ulicy Tarnowskiej.
– I dziś mamy pytanie, czy modernizujemy tę ulicę, czy budujemy parkingi wielopoziomowe, czy inwestujemy w pakiet cyberbezpieczeństwa, czy też – tak jak mówią radni – zaciskamy pasa, przykręcamy kurek z inwestycjami, nie rozwijamy miasta, tylko skupiamy się na spłacie zadłużenia. Ale, jeśli pójdziemy tą ścieżką, to za pięć, dziesięć lat zobaczymy, że inne miasta znacząco nas wyprzedziły, a my, co najwyżej, co oczywiście też jest pewną wartością, zmniejszyliśmy tylko poziom zadłużenia – dodaje.
Prezydent Kielc informuje, że urząd zwrócił się do konsorcjum banków z pytaniem, czy przedłuży miastu ofertę pożyczki konsolidacyjnej. Może się zdarzyć, że tej prolongaty nie będzie, wówczas miasto będzie musiało podjąć negocjacje od nowa, co jest długim i skomplikowanym procesem.
– A jeśli nie pożyczka konsolidacyjna, to wtedy będziemy musieli zweryfikować listę planowanych inwestycji i wybrać te najważniejsze, priorytetowe – zaznacza.
Agata Wojda dodaje, że liczy na poczucie odpowiedzialności radnych.









