Nasze społeczeństwo jest przygotowywane, by być odporne na dezinformacje – powiedział na antenie Radia Kielce wicewojewoda świętokrzyski Michał Skotnicki. Gość Radia Kielce zwrócił uwagę, że dezinformacja nie potrzebuje czołgów ani rakiet.
– Wystarczy fałszywy news, który będzie się niósł w sieci. Od wielu lat Federacja Rosyjska w ten sposób oddziałuje, nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Europy. My jesteśmy krajem przyfrontowym, jesteśmy bardzo narażeni na ataki dezinformacji, ale także na ataki hakerskie, które są wielopoziomowe. Do najprostszych należały te, które wykradały dane, także z różnych serwerów, również administracji publicznej. To był najniższy poziom ataków w naszym kraju. Kolejne to takie, które powodowały przestawanie działalności serwerów publicznych. Miało to miejsce w 2025 i 2026 roku. Są takie wyspecjalizowane w tym grupy hakerskie Federacji Rosyjskiej. Najgorszy poziom ataków to ten na infrastrukturę krytyczną. Mieliśmy bardzo duży atak końcem roku, na koniec grudnia, na infrastrukturę energetyczną, sieci elektroenergetyczne, jak i elektrociepłownie. Nasze służby, które zapobiegają takim zdarzeniom, zapobiegły temu atakowi. Doprowadziłoby to do blackoutu na skalę co najmniej pół miliona osób. Wystrzegliśmy się tego, ale służby zabezpieczające muszą być cały czas gotowe do działania – podkreśla.
Dopytywany o pożar w zakładzie WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej, wicewojewoda przypomina, że prokuratura prowadzi dochodzenie w kierunku działalności szpiegowskiej na rzecz obcych państw.
– Należy się spodziewać, że są tu zamieszane służby obcych państw, najprawdopodobniej są to służby rosyjskie. Ale dochodzenie trwa. Możemy tylko powtórzyć to, co media już doniosły. Prawdopodobnie dwóch zamaskowanych terrorystów zaatakowało bardzo dużą firmę. Bo co się tam produkuje? Drony, które są kupowane przez ukraińską armię. To bardzo dobre drony, które służą do ataku kinetycznego na jednostki pancerne i wojsko. Są też tam produkowane drony i podzespoły do dronów, które są naszymi oczami, obserwują stanowiska wroga. Dlatego należy domniemywać, że to służby rosyjskie – ocenia.
Na pytanie, czy tego typu zakłady są w Polsce bezpieczne, Michał Skotnicki podkreśla, że są one odpowiednio chronione, ale nie ma możliwości, by zabezpieczyć je w 100 proc. na wszystkie ewentualności.
– Na pewno procedury w tych zakładach powodują, że np. w Skarżysku za chwilę pani w ochronie poinformowała służby, policję, straż pożarną. To trwało minuty, ale straty są duże, na ponad 15 mln zł. Takie sytuacje mogą się zdarzać. Musimy tak działać, by tego typu sytuacji mogło wystąpić jak najmniej – podkreśla.
Odnosząc się do schronów, miejsc ukrycia i miejsc doraźnego schronienia, wicewojewoda Michał Skotnicki informuje, że tych ostatnich jest w Polsce najwięcej.
– Mamy już zweryfikowanych przez straż pożarną 240 tys. takich obiektów, które mogą być miejscami doraźnego schronienia i dałyby schronienie wielu milionom Polaków. Musimy je dostosować, zaopatrzyć, zabudować okna, to trwa. Mamy na to pieniądze z Programu ochrony ludności i obrony cywilnej, który zadziałał już w zeszłym roku przez doposażenie straży pożarnej i budowy magazynów – dodaje wicewojewoda.
W tym roku niektóre samorządy w regionie będą budować miejsca ukrycia i miejsca doraźnego schronienia. Duże obiekty powstaną w Opatowie, Sandomierzu i Kielcach.
– Przez kilka kolejnych lat stworzymy dla większości naszych mieszkańców takie miejsca, gdzie w sytuacji W będzie można się schronić, bezpiecznie przeczekać, być spokojnym o swoje życie – zapewnia Michał Skotnicki.









