W 11. kolejce Ligi Mistrzów piłkarze ręczni PGE Vive Kielce zremisowali na wyjeździe z niemieckim Flensburgiem 32:32 (21:17). Pierwszy pojedynek obydwu zespołów rozegrany jesienią w Hali Legionów także zakończył się remisem 25:25.
Pierwsza połowa bardzo dobra w wykonaniu mistrzów Polski. W fenomenalnej dyspozycji rzutowej był Jurecki, który w pierwszych 30 minutach rzucił 7 goli i głównie dzięki niemu kielczanie wypracowali sobie do przerwy 4-bramkową przewagę.
W drugiej połowie nic nie zapowiadało, że ten pojedynek może mieć tak dramatyczną końcówkę. Podopieczni Talanta Dujszebajewa prowadzili w pewnym momencie różnicą 6 goli. Nagle kielczanie zupełnie stanęli w ataku, a czystych sytuacji nie wykorzystali między innymi Djukić, Jachlewski i Strlek. Inna sprawa, ze w niemieckiej bramce stał Kevin Moeller, który okazał się zaporą nie do przejścia, broniąc w niewiarygodnych sytuacjach. Gdy wydawało się, że kielczanie dokonają niemożliwego i przegrają wygrany mecz, w ostatniej akcji spotkania trafił Janc i Vive uratowało remis.
– O nastrojach w szatni nie będę mówił, bo to jest nasza tajemnica. Nie wyjeżdżamy zadowoleni. Na trzecie miejsce nie ma już szans, ale będziemy walczyć o wygraną w każdym meczu. To jest teraz nasz główny cel – wyjaśnił Mariusz Jurkiewicz.
W innych meczach grupy B:
THW Kiel – Telekom Veszprem 22:20 Mieszkow Brześć – Aalborg 23:23 Celje Pivovarna Lasko – Paris Saint Germain 26:31
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem