Siatkarze Effectora Kielce przed rozpoczęciem sezonu największy problem mieli ze zgraniem przede wszystkim na linii rozgrywający-atakujący. Chorwat Leo Andrić, odpowiedzialny za zdobywanie punktów, dołączył do drużyny kilka dni przed pierwszym meczem w Gdańsku. Dla niego gra w PlusLidze to ogromny przeskok z ligi szwajcarskiej. Czy teraz po trzech tygodniach sytuacja poprawiła się? Rozgrywający kieleckiego zespołu Marcin Komenda twierdzi, że tak.
– Zauważyłem, że jest coraz lepiej. Początki były trudne, bo Leo był przyzwyczajony do wolniejszej gry, ale po kilku analizach video złapał o co chodzi i postęp jest, ale na pewno potrzeba jeszcze czasu – powiedział nam rozgrywający Effectora.
Trener Effectora Dariusz Daszkiewicz podkreśla, że do ideału jeszcze daleko.
– Grają jeszcze nierówno. Po pierwsze minęło zbyt mało czasu, a po drugie obaj to bardzo młodzi zawodnicy, więc dyspozycja ich nie jest jeszcze stabilna. Mam nadzieję, że lepsza forma będzie na meczach, a słabsza, jeżeli się zdarzy, pojawiać się będzie na treningach. – podkreślił szkoleniowiec kieleckiego zespołu.
Dariusz Daszkiewicz wspomniał o młodym wieku obydwu siatkarzy: atakujący Leo Andrić ma 22 lata, a rozgrywający Marcin Komenda tylko 20, więc doświadczenia mają naprawdę niewiele, ale wierzymy, że szybko będą się uczyć. Najbliższy mecz kielczanie rozegrają już w piątek. O godzinie 18.00 Effector w Hali Legionów podejmować będzie Jastrzębski Węgiel.








