Właściciele gospodarstw rybackich i rolnicy są oburzeni perspektywą wprowadzenia podatku od wody. W ministerstwie środowiska rozpoczęły się prace nad ustawą. Resort tłumaczy, że prawo wodne należy dostosować do unijnego. Nowe opłaty miałyby być pobierane za zużycie wody do napełniania stawów rybnych.
Ich właściciele twierdzą, że oznaczałoby to bankructwo. W przypadku sadowników, którzy korzystają z wody ze stawów do wykonywania zabiegów chemizacyjnych, podatek byłby kolejnym obciążeniem, po rosnących od lat kosztach produkcji – powiedział Radiu Kielce właściciel sadów Maciej Skorupa z Sandomierza. Stwierdził, że to następny cios w polską wieś. Dodał, że co najmniej od 15 lat rośnie m.in. cena paliwa, w tym ropy, a także środków ochrony roślin, co w ogóle nie przekłada się na ceny jabłek.
Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej – stawki podatku od wody mają być ustalane przez państwa członkowskie. Rolnicy domagają się rozmów z ministerstwem środowiska w sprawie nowego prawa. Rybacy apelują do resortu o usunięcie z projektu zapisów, wprowadzających opłaty za pobór i odprowadzanie wód na potrzeby chowu lub hodowli ryb.
Jak powiedział Wojciech Sędek, właściciel Gospodarstwa Rybackiego „Biała Nida” w powiecie jędrzejowskim – jeżeli rozporządzenie wejdzie w życie, doprowadzi do zamknięcia wielu gospodarstw rybackich w Polsce. Hodowców nie będzie bowiem stać na opłacanie kolejnej daniny. Gospodarstwo Rybackie „Biała Nida” specjalizujące się w hodowli pstrągów, jest bardzo nowoczesne, stworzone w obiegach zamkniętych z wielokrotnym wykorzystywaniem wody. Dlatego też woda nie będzie pobierana cały czas i gospodarstwo powinno wyjść obronną ręką – mówi Wojciech Sędek.
Rolnicy obawiają się, że po wprowadzeniu nowych zapisów rekordziści rocznie musieliby zapłacić gminom nawet milion złotych.








