Projekt ustawy o płacy minimalnej dla osób zatrudnionych na umowy cywilno- prawne ma za zadanie ujednolicenie wszystkich umów do jednej stawki, a to jest ryzykowne – stwierdził na naszej antenie Karol Kaczmarski prezes Świętokrzyskiego Centrum Innowacji i Transferu Technologii.
Trwają konsultacje społeczne projektu. Prawo i Sprawiedliwość chce, by godzinowa stawka wynosiła 12 złotych brutto, jednak w tej sprawie nie udało się osiągnąć konsensusu. Rada Dialogu Społecznego, w której spotykają się przedstawiciele rządu, pracodawcy i związkowcy dwukrotnie przerywała posiedzenie.
Gość Radia Kielce przyznał, że wielu pracodawców już płaci osobom, zatrudnionym na umowy cywilno – prawne 12 złotych za godzinę, ale zdarzają się również patologie, czyli sytuacje, w których wynagrodzenie jest o wiele niższe, niż proponowane minimum. Najczęściej wiążą się one z sektorem, który korzysta z prawa o zamówieniach publicznych i stosuje kryterium najniższej ceny. Z kolei usługodawcy stosują wiele zabiegów, by obniżyć koszty świadczonych usług – powiedział Karol Kaczmarski. Zaznaczył, że zamawiający już na etapie wyłaniania wykonawcy powinien zawsze weryfikować cenę usługi, bo może ona wiązać się z obniżeniem płacy dla pracownika. Tak jest na przykład w przypadku firm ochroniarskich, które płacą swoim pracownikom nierealną stawkę 2 – 3 złotych za godzinę.
Projekt ustawy zakłada, że nowymi regulacjami objęte byłyby wszystkie umowy cywilno – prawne, oprócz zleceń adwokatów i radców prawnych. Środowisko pracodawców twierdzi jednak, że lista podmiotów wyłączonych powinna być szersza i obejmować na przykład usługi kateringowe i informatyczne.
Karol Kaczmarski przyznał, że często bardzo trudno jest zweryfikować, którą usługę na jaką stawkę jesteśmy w stanie wycenić. Tak jest na przykład z usługami kominiarskimi, kreatywnym marketingiem lub remontami aut w warsztatach samochodowych. W tym przypadku oceniana jest kompleksowa usługa, a nie praca, wykonana w ciągu godziny.








