W meczu 18. kolejki I ligi piłki ręcznej zawodnicy KSSPR Końskie wygrali z Anilaną Łódź 31:25. Pewne zwycięstwo i przewaga na parkiecie zaznaczyły się wyraźnie dopiero po przerwie. Po pierwszej połowie w hali sportowej w Końskich zapachniało sensacją, bo to przedostatni w tabeli goście prowadzili dwiema bramkami 16:14.
– Niezbyt równo weszliśmy w ten mecz i popełniliśmy zbyt wiele błędów w ataku przez co Anilana poczuła się pewnie na naszym parkiecie. Daliśmy im nadzieję na dobry wynik, bo rzucili nam 14 bramek, nam to nie wychodziło tak gładko. Ważne, że po przerwie zaatakowaliśmy wyżej, pewniej i to się opłaciło – analizował po meczu trener koneckiego zespołu Michał Przybylski.
Gra w drugiej połowie układała się już po myśli gospodarzy. Przez pierwszych 12 minut po wznowieniu gry zdobyli oni 9 bramek tracąc tylko jedną. Z takiego wejścia w mecz cieszyli się nie tylko kibice.
– Cieszymy się, że dobrze zaczęliśmy drugą połowę. Wyeliminowaliśmy błędy w defensywie, udało się odrobić straty z pierwszej części meczu i punkty zostają w Końskich – powiedział prawy rozgrywający z Końskich – Martin Dankowski.
Najwięcej bramek w zespole gospodarzy zdobyli Martin Dankowski i Tomasz Napierała , którzy sześciokrotnie pokonali bramkarza Anilany. Najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie gości był Filip Surosz – z 10 trafieniami. Po sobotnim spotkaniu zespół KSSPR Końskie awansował na 5 miejsce w I-ligowej tabeli. Kolejne spotkanie podopieczni trenera Przybylskiego rozegrają 22 lutego w Tarnowie z tamtejszym SPR-em.








