– Czarny protest był krzykiem rozpaczy szpitali powiatowych, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji po ograniczeniu przez NFZ finansowania nadwykonań badań diagnostycznych – stwierdziła Anna Gil, dyrektor Szpitala Powiatowego w Końskich, a zarazem prezes Związku Pracodawców Powiatowych Zakładów Opieki Zdrowotnej. Zaznaczyła, że funkcjonowanie placówek nie może odbywać się kosztem pacjentów.
– Zawsze przyjęcie pacjenta do szpitala wynika z powodów medycznych i nie będziemy dyskutować, czy badania powinny być wykonane, czy nie, bo o tym decyduje lekarz, jego wiedza i umiejętności diagnostyczne. Natomiast, jeżeli nie mamy jasnych standardów leczenia, to dziś możemy myśleć, że jest nadmiarowość badań, ale ona wynika z możliwych ewentualnych roszczeń, opinii biegłych. Pamiętajmy, że brak właściwej diagnostyki może się wiązać z konsekwencjami prawnymi – dodała.
Anna Gil podkreśliła jednocześnie, że jej szpital nie ograniczył w związku z zaistniałą sytuacją wykonywania badań diagnostycznych, m.in. endoskopowych i obrazowych, lecz wydłużył kolejkę pacjentów do tej diagnostyki. Jak poinformowała – obecnie oczekiwanie w kolejce na badanie może potrwać nawet do 2028 roku.
Dyrektor koneckiego szpitala powiedziała, że jako odpowiedzialny menadżer nie może zadłużać placówki, bo konsekwencją takich decyzji byłby plan naprawczy i ograniczenie przyjęć pacjentów.
– Dobrze by było dzisiaj, żeby decydenci poukładali ten system tak, aby dyrektorzy szpitali mieli możliwości planowania strategii nie tylko na rok, ale na dłuższy czas, bo dzięki temu mogliby ekonomicznie i efektywnie zarządzać umowami z NFZ, czyli bezpiecznie dysponować pieniędzmi na procedury medyczne – mówiła.
Prezes Związku Pracodawców Powiatowych Zakładów Opieki Zdrowotnej zaznaczyła, że fakt ograniczenia badań ambulatoryjnych w przychodniach zdrowia również wpłynął na funkcjonowanie szpitali, a w szczególności izb przyjęć i SOR-ów, które z konieczności muszą przyjmować na siebie diagnostykę. – Jeśli na SOR zgłasza się osoba, która uskarża się na przykład na ból kręgosłupa od kilku dni, to oczywiste, że powinna mieć wcześniej udzieloną pomoc w przychodni, a nie w szpitalu. Konsekwencją tej sytuacji jest też przepracowanie personelu oddziału ratunkowego i zbyt duża liczba pacjentów na SOR-ze – powiedziała.
Anna Gil dodała, że coraz więcej jest także przypadków rezygnacji z pracy lekarzy szpitalnych oddziałów ratunkowych, co w konsekwencji może być dużym problemem placówek. Z kolei trudna sytuacja finansowa szpitali grozi zawieszaniem oddziałów, a nawet ich zamykaniem. Jak podkreśliła dyrektor – w dzisiejszych realiach bardzo trudno jest odtworzyć kadrę specjalistyczną lub wrócić do stanu zgodnego z wymaganiami Narodowego Funduszu Zdrowia.









