Trzy rodziny pszczele zamieszkały na dachu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego w Kielcach, gdzie powstała miejska pasieka.
Marszałek Renata Janik mówi, że choć urząd marszałkowski nie jest pionierem w tworzeniu miejskich pasiek, chce promować tego typu działania. – Takie pasieki stoją m.in. na dachach Sejmu, Kancelarii Premiera czy Belwederu. Chcemy w Świętokrzyskiem pokazać, że w takich warunkach w mieście pszczoły będą produkowały miód, a my przeznaczymy go na promocję naszego województwa – zaznacza.
Pszczołami, które zamieszkały w pasiece na dachu urzędu zajmą się pszczelarze z Ośrodka Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach. Tomasz Hałatkiewicz, dyrektor Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych przekonuje, że celem przyrodników jest troska o dzikich zapylaczy, których w środowisku ubywa.
– Pszczoły to nie tylko ule na łąkach czy w lesie, one mogą żyć w miastach, na wielu dachach. One mają się w takich miejscach bardzo dobrze, bo w mieście jest wiele pożytków od wczesnej wiosny do późnej jesieni – podkreśla.

Dyrektor przekonuje, że pszczoły w miastach mają się bardzo dobrze, a miód pochodzący z takich pasiek nie jest zanieczyszczony lub gorszy od pasiek ustawionych w miejscach bliższych naturze.
Na dachu urzędu marszałkowskiego postawiono trzy ule. Pszczelarze Jarek Powałka i Michał Jabłoński spodziewają się, że jedna rodzina wyprodukuje ok. 10 kilogramów miodu.
– Ciężko to oczywiście przewidzieć, bo wiele zależy od okolicy, czy będzie temu sprzyjała. Są rodziny, które potrafią pozyskać nawet 15 kg miodu i to jest dobry wynik, ale bywa, że zbiory liczone są nawet w ilości 60 kg – mówią.
W Kielcach pierwszy taki ul powstał na dachu Best Western Grand Hotel, a inicjatorem akcji był Krzysztof Antoszewski z Ligi Ochrony Przyrody. Ule stoją dziś także na dachach Filharmonii Świętokrzyskiej, Kieleckiego Centrum Kultury, Politechniki Świętokrzyskiej, Miejskiego Zarządu Budynków, Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego czy spółdzielni Bocianek.
























