Dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach w osobistej rozmowie opowiada o ludziach, którzy go ukształtowali, trudnych wyborach, bezsilności, wzruszeniu i tym, z czego jest naprawdę dumny. Kwestionariusz „Dzień dobry to ja!” jest opowieścią Jacka Jabrzyka o życiu, ludziach i cenie sukcesu.
Gdyby mógł Pan wrócić myślami do siebie sprzed dwudziestu lat – czego wtedy o życiu jeszcze Pan nie wiedział?
– Nadal nie wiem wszystkiego. Ta nauka trwa do końca życia. Nabrałem jednak doświadczenia. Dawniej chyba byłem bardziej łatwowierny. Podchodziłem do świata z większą otwartością, ale nadal staram się ją zachować, mimo że niektóre złudzenia po prostu prysły.
Czy jest takie wydarzenie w Pana życiu, do którego wraca Pan myślami częściej niż do innych? Co sprawia, że właśnie ono zostało z Panem na tak długo?
– Na pewno są takie wydarzenia. Myślę, że każdy takich doświadcza. Staram się na nich nie koncentrować, tylko iść do przodu. Ale myślę, że warto wyciągać z nich naukę. Być może to właśnie one pokazują nam sens tego, co robimy i dają energię do dalszego działania. W mojej pamięci są momenty, kiedy dostawałem się do szkół, reżyserowałem pierwsze premiery, odbywałem spotkania z wieloma wspaniałymi ludźmi – i to były prawdziwie piękne chwile.

Każda ważna droga ma swoją cenę. Co Pan musiał oddać albo stracić po drodze do miejsca, w którym dziś Pan jest?
– Zawsze jest to coś za coś, prawda? My artyści jesteśmy nomadami. Zawód, który uprawiamy, wiąże się z różnymi wyborami i oczywiście gdzieś po drodze są straty. Niemniej gdyby nie pewne, nierzadko bolesne decyzje, nie bylibyśmy w miejscu, w którym jesteśmy.
Każdy z nas spotyka na swojej drodze ludzi, bez których dziś byłby kimś innym. Kto najmocniej ukształtował Pana jako człowieka?
– Muszę powiedzieć, że mam w życiu ogromne szczęście do ludzi. Począwszy od najbliższych, poprzez nauczycieli i wykładowców, po artystów, z którymi miałem okazję współpracować. Nie chciałbym nikogo pominąć, nie sposób wymienić wszystkich nazwisk, ale było ich naprawdę dużo.
Kiedy ostatnio ktoś zmienił Pana sposób myślenia? Co Pan wtedy usłyszał albo czego Pan doświadczył?
– Raczej nie zmieniam sposobu myślenia, ale potrafię zmieniać opinie na różne tematy. Gdy mam niepełną wiedzę, a potem dowiaduję się czegoś istotnego, mogę zmienić zdanie. Na co dzień staram się być uważny. Może nie tyle zmieniam sposób myślenia, co staram się rozwijać.
Jakiej cechy najbardziej potrzebuje Pan u człowieka, z którym ma Pan pracować – a jaka cecha sprawia, że zapala się w Panu czerwona lampka?
– Chyba najbardziej cenię sobie szczerość. Czerwona lampka zapala mi się wtedy, gdy wyczuwam, że czyjeś intencje są na przykład podszyte interesownością. Zdecydowanie wybieram relacje oparte na zaufaniu.

Mówimy czasem, że ktoś jest po prostu dobrym człowiekiem. Po czym Pan poznaje, że ktoś jest dobrym człowiekiem?
– Po tym, jak się zachowuje. Po prostu czy jego słowa przekładają się na to, co robi.
Co dziś potrafi Pana dogłębnie wzruszyć?
– Wzruszam się coraz łatwiej. Mam wrażenie, że to przychodzi u mnie z wiekiem. Są różne rodzaje wzruszeń. Czasem to mogą być banały. Prawdziwie porusza mnie ludzka prawda, czymkolwiek ona może się okazać.
Każdy przeżywa trudniejsze chwile. Co pomaga Panu odzyskać spokój, kiedy życie nie układa się po Pana myśli?
-Spacery i kontakt z naturą, wysiłek fizyczny, a także muzyka i sztuka. Moja znajoma powiedziała piękną rzecz o sztuce – kiedy znajdzie się w podbramkowej sytuacji, idzie do galerii. Zwykle do galerii sztuki współczesnej. Po takiej wizycie wychodzi odmieniona. I ja się z tym zgadzam.
Każdy z nas doświadcza w życiu sytuacji, które trudno zostawić za sobą. Co pomaga Panu się z nimi uporać?
– Tkwienie w takich sytuacjach nie jest dobre. Staram się wyciągać lekcje z tego, co było i patrzeć w przyszłość.
Co jest dla Pana najtrudniejsze do zaakceptowania – u innych, w świecie, a może w samym sobie?
– Rzeczy, na które nie mamy wpływu. Zdarza się, że nawet znamy rozwiązanie, ale z jakichś powodów nie możemy go zrealizować. Taki rodzaj bezsilności najciężej jest zaakceptować.

Na chwilę odłóżmy wszystkie sukcesy zawodowe. Gdy patrzy Pan na swoje życie: z czego jest Pan najbardziej dumny jako człowiek?
– Chyba z tego, że potrafię być sobą. Że nie muszę udawać, odgrywać żadnych ról. Staram się pozostawać w bezpośredniej relacji z ludźmi i ze światem.
Gdyby miał Pan dziś powiedzieć jedno szczere „dziękuję”: za co i do kogo byłoby ono skierowane?
-Tylko jedno? Do babci. Wpoiła mi głód i ciekawość świata. Życie jest jedno, jest krótkie i albo wykorzystamy je najlepiej, jak potrafimy, albo nie.
Gdyby mógł Pan zaprosić na spokojną rozmowę jedną osobę – żyjącą lub nie – z kim chciałby Pan usiąść przy stole i o czym byście rozmawiali?
– Jest co najmniej kilka takich osób. Pierwszy do głowy przychodzi mi profesor Bogdan Hussakowski – świetny pedagog i reżyser. Człowiek, od którego mam nadzieję bardzo dużo się nauczyłem. Miałbym do niego jeszcze parę pytań…
Wyobraźmy sobie, że spotykamy się ponownie dokładnie za dziesięć lat. Jakim człowiekiem chciałby Pan wtedy być?
– Takim samym jak dziś.
Zapraszamy do wysłuchania audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” w formie podcastu na internetowej stronie Radia Kielce lub obejrzenia całej rozmowy na naszym kanale na YouTube.
Audycja: Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie
Gość: Jacek Jabrzyk
Prowadzący: Magda Galas-Klusek i Paweł Solarz







